Play More, Work Less. Dlaczego powinniśmy więcej się bawić i mniej pracować

byung-chul-han

Jak pachnie czas? Dlaczego powinniśmy więcej się bawić i mniej pracować? O odzyskiwaniu straconego czasu w ciągle zmęczonym społeczeństwie, filozofa Byung-Chul Hana słów kilka.

Ludziom poszukującym sensu i szczęścia w fast-życiu, ciężko pracującym – filozof Byung-Chul Han ma do zaoferowania kilka odświeżających idei.  Jak sam mówi: „Choć filozofia jest narzędziem dla lepszego zrozumienia świata, filozofowie mają tendencje do publikowania tak trudnych książek, że nikt nie ma odwagi ich czytać”. Popularność własnych tekstów, (mimo odwołań do tak trudnych myślicieli jak Hegel i Heidegger) zawdzięcza jasnej strukturze tekstu, krótkim zdaniom,  i  wyjaśnianiu krok-po-kroku swoich koncepcji. Mówią o nim „iFilozof” czyli filozof na miarę ery iPhona. Han łącząc filozofię ze społeczną krytyką, oferuje tym, którzy chcą go słuchać kilka radykalnych i praktycznych rozwiązań.

Duft-der-ZeitW książce pt. „Zapach Czasu. Filozoficzny esej o sztuce przeciągania.” (Duft der Zeit. Ein philosophischer Essay zur Kunst des Verweilens) Han analizuje zakorzenione głęboko w tkance społecznej: depresje, wypalenie i zmęczenie, które są następstwem hiperaktywnego życia.  Poczucie, że wszytsko przyśpiesza jest według Hana objawem zaburzenia percepcji czasu. W starożytnych Chinach do odmierzania czasu używano kadzideł. Zadaniem filozofa, jakie stawia sobie Han, jest pomoc w odnalezieniu zapachu czasu. Żeby to zrobić potrzebujemy rewolucji czasu. Kiedy praca przejmuje nasze życie, degraduje nas do roli pracujących zwierząt. Multitasking zmienia naszą uważność na zwierzęcą ostrożność. Stajemy się jak dzikie zwierzęta walczące o przetrwanie. Zastraszanie i znęcanie w szkołach stało się plagą, ponieważ dobre życie zakładające społeczną współpracę zostało zastąpione troską o przetrwanie. Prawie wogóle nie mamy czasu na odpoczynek. Nie potrafimy nawet dobrze się wyspać. To co musimy zrobić to stworzyć zupełnie inny czas. Han nie proponuje modnego slow-life, ale całkowicie odmienne podejście. Punktem wyjścia jest zamiana „czasu jaki spędzamy dla siebie” na „czas spędzany dla innych”. Czas jaki poświęcamy na pracę i konsumpcję to czas poświęcony wyłącznie nam samym. Czas poświęcany innym, taki jak pomaganie jest całkowicie inny. Filozof każe nam głębiej pomyśleć nad faktem, że stajemy się niewolnikami pięniędzy z obsesją na punkcie posiadania. Powiniśmy zapalić kadzidło;  ożywić tradycję życia kontemplacyjnego (vita contemplativa) i sztukę ociągania się, odzyskać równowagę. Wartościowe życie ma zapach spełnienia.

müdigkeitsgesellschaft„Zmęczone Społeczeństwo” (Müdigkeitsgesellschaft) to analiza konsekwencji przejścia od społeczeństwa Dyscypliny i Obowiązku (disciplinary society) do społeczeństwa Aktywności i Możliwosci (performance society), zdominowanego przez nadmiar pozytywnego myślenia (oraz siłownie, banki, lotniska i centra handlowe). Foucaultowskie społeczeństwo dyspcypliny (pełne więzień i szpitali) produkowało szaleńców i kryminalistów. Społeczeństwo afirmujące slogan „Tak, możemy”(Yes, we can), pewność siebie i wieczne „da się zrobić” (can-do) produkuje jednostki wyczerpane i przygniecione ciągłymi niepowodzeniami.  Przyczyną wewnętrznie zakorzenionego zestawu chorób: depresji, wypalenia i zaburzenia osobowości typu borderline jest widziana jako pozytywna nieustanna, ciągła gotowość do działania. Plagą naszych czasów jest dobrowolność (voluntariness). Społeczeństwo dyscypliny to takie, które jest cicho zarządzane zakazami, słowem NIE.  W społeczeństwie Dyscypliny zewnętrzne represyjne siły prowadzily do społecznych deformacji.  Dziś niebezpieczeństwo pochodzi z wewnątrz, problemem nie jest Drugi, Inny, ale Ego, które nieustannie i dobitnie mówi Tak! Byung-Chul Han posługuje sie tu medycznymi metaforami: pisze o zmianie paradygmatu immunologicznego (infekcja przenoszona przez wirusy) na paradygmat neuronalny (wewnętrzna psychiczna implozja). Heglowska dialektyka Pan-Niewolnik nie została według Hana do końca przemyślana, o ile wyzwolenie niewolników od panów dziś oznacza rownież wyzwolenie panów pracujących jak niewolnicy. Innymi słowy, kiedy każdy pracuje jak niewolnik perspektywa udania się na odpoczynek nie może zostać spełniona. Opór jest możliwy tylko w stosunku do zewnętrznego przymusu. Wewnętrzna forma wyzysku jest dużo bardziej skuteczna i wydajna, ponieważ jednostka świadomie postananawia wykorzystać się do wyczerpania.  I tak, nawet najlepiej opłacany menadżer pracuje jak niewolnik w nieskończoność odsuwając perspektywę odpoczynku.

shanzhai

W krótkim eseju  „Shanzhai. Dekonstrukcja po chińsku” (Shanzhai. Dekonstruktion auf Chinesisch) Han zajmuje się chińskimi falsyfikatami. Shanzhai – chiński neologizm – oznacza podróbkę towaru. Chodzi naprzykład o wyprodukowane w Chinach telefony, które wyglądają mniej więcej jak modele, które mają imitować i mają podobne nazwy takie jak „Nokir” albo „Samsing”. Słowo podróbka tylko częściowo pasuje do tego, co zachodnie oczy widzą jako bezczelne kopiowanie oryginałów. Han utrzymuje, że chińskie pojęcie oryginału nie określa akt jednorazowej kreacji. Nie można myśleć w kategoriach trwałej tożsamości, gdyż wszytsko jest stale w ruchu. Kultura wschodu postrzega świat jako cykliczny proces ciągłego powrotu. Nie rozważa narodzin i śmierci z patosem typowym dla myślenia okcydentalnego; nie ma narracji początku takich jak na Zachodzie, nie ma mitów założycielskich. Patrząc na świat okularami szanzhai wyjątkowość unikatu wydaje się równie nonsensowna jak kategoria fałszerstwa.  By przybliżyć czym dla Chińczyka jest shanzhai Han przywołuje kilka przykładów. Gdy okazało się, że chińscy terakotowi wojownicy, których Muzeum Etnograficzne Hamburga wystawiało w 2007 roku są niczym innym jak replikami – wybuchł skandal. Niemieckie muzeum poczuło sie oszukane i zamknęło ekspozycję. Dla Chińczyków praktyka kopiowania była (i jest) kontynuacją strożytnego procesu produkcji figur, a data ich produkcji nie miała znaczenia, bo liczy się funkcja.

IseShrinePodobnie w przypadku świątyni Ise Jingu – najświętszego miejsca japońskiego szintozimu. Początki światyni sięgają VII wieku naszej ery.  Zgodnie z tradycją, świątynia jest całkowicie rozbierana i odtwarzane poprzez użycie nowych materiałów (drewna) co 20 lat. Co może być spalone zostaje spalone, a metale zakopywane są w ziemi. Różnica między oryginałem, tym sprzed 1300-set lat, a najnowsza kopią (z 2013 roku, ktora jest 62 odtworzeniem) nie odgrywa żadnej roli. W sumie można powiedzieć, że kopia jest lepsza od oryginału ponieważ im starszy jest budynek, tym bardziej oddala się od oryginału. Jakkowleik UNESCO okazało się być zamknięte na tą linię argumentacji i skreśliło świątynie Ise Jingu z listy światowego dziedzictwa.  Kiedy Zachód kultywuje pamięć martwych oryginałów w muzeach, Wschod dba o żywą tradycję, która jest cyklicznie powtarzana. „Shanzhai ” jest metodą dekonstrukcji, w książce pojawia się centralne dla Hana pojęcie Entschopfung – filozof do słowa „kreacja” dodał przedrostek „ent” (z dala od) tworząc „de-kreację”. Przed sfetyszyzowanym początkiem zachodniego świata, przed mitem, narodzinami filozoficznych aksjomatów – zawsze jest coś innego – kreacja. Schopfen oznacza „kreować” i „tworzyć”, ale oznacza rownież „zaczerpnąć”, „nabierać”; zawsze jest basen, gdzie możemy napełnic nasze chochle. Jeśli porzucimy idee oryginalności, geniuszu, czy creatio ex nihilo, może zbliżymy sie nieco bliżej do elastyczności myśli – taką nadzieję żywi Han.  To, co naprawdę interesuje filozofa to nowe modele myślenia i nowe sposoby bycia-w-świecie, nie powiązane z żadną tradycją kulturową.  Wschodnia filozofia jest dla Hana narzędziem, dzięki ktoremu może rozluźnić wszytskie mocno przykręcone standarty zachodniego myślenia. Taka filozofia może prowadzić do produktywnej zabawy, prowadzącej do zupełnie nowych wyników. Wszyscy powinniśmy wiecej się bawić i mniej pracować, co spowoduje, ze wszyscy będziemy produktywni. Czy to nie przypadek, że Chińczycy (dalecy od idei geniuszy i oryginału) są odpowiedzialni za niemal każdy wynalazek – od makaronu do pirotechniki – który pozostawił swoje piętno na kulturze Zachodu? – pyta Han.

Han stał się filozoficzną gwiazdą dzięki „Zmęczonemu społeczeństwu” (Müdigkeitsgesellschaft). Pierwszy nakład (2 tys.egzemplarzy) tej zaledwie 60-stronnicowej pozycji rozszedł się w ciagu dwóch tygodni. Do końca 2012 roku w Niemczech sprzedało się około 60 tysięcy sztuk jego prac (Wznowione wydania Derridy rozchodzą sie w okolo 3 tysiącach egmemplarzy). „Zmęczone społeczeństwo” do tej pory zostało przetłumaczone na 9 języków (hiszpański, holenderski, francuski, włoski, chiński, koreański, szwedzki, duński i turecki) Po angielsku dostepne są skróty z rozdzialu 1 -2; 3 i 4 książki Müdigkeitsgesellschaft.

Byong-Chul Han urodził się w Seulu.  Po zdobyciu dyplomu z metalurgii, przeniósł się do Niemiec, by studiować filozofię. Dziś to jeden z najbardziej inspirujących myślicieli niemieckich uważany za suksesora Rolanda Barthesa, Giorgio Agambena i Petera Sloterdijka. Pracuje w Karlsruhe – niemieckiej stolicy Nowych Mediów. Tu znajdują się – Centrum Sztuki i Technologii Medialnej (ZKM) oraz Uniwersytet Sztuki i Projektowania, które jak żadne inne instytucje na świecie zajmują się badaniem społeczeństwa informatycznego, jego mediów i aktualnych form sztuki. Han uczy filozofii i teorii mediów. Odrzuca zaproszenia do radia czy telewizji, ukrywa większość danych dotyczących życia prywatnego, łącznie z datą urodzenia.

Prawie 20 jego prac nie da się łatwo zaszufladkować. Są tu monografie dotyczące Heideggera czy Hegla i książki o globalizacji, sile i śmierci. Jego eseje inspirują, a obserwacje są niezwykle ważne dla zrozumienia współczesnego społeczeństwa. Mam ogromna nadzieję, że ktoś wreszcie przetłumaczy jego prace na polski, albo chociaż na angielski!

Opracowanie między innymi na podstawie atykulu Ronalda Dückera, który ukazał się w w magazynie Literaturen w 2011 roku. (W wersji angielskiej na stonie signandsight.com)

  • Pingback: #InTheMoment | Blowminder()

  • Chyba ktos Cie wysluchal , wlasnie wyszly dwie ksiazki w jezyku angielskim : The Burnout Society oraz The Transparency Society . Oby byl to dobry poczatek wiekszej ilosci tlumaczen jego prac:]

    • Jeszcze będzie o nim głośno. Oczywiście o tyle, o ile głośno może być o filozofach ;D

  • Pingback: Koniec snu | Blowminder()