Job Snobbery: jak radzić sobie z presją sukcesu

Jeśli nowo poznaną osobę pytasz o zawód, a na pytanie kim jesteś odpowiadasz wymieniając własną profesję – nie jesteś sam. Nawet na nagrobkach ludzie piszą: „Jerzy, prawnik” albo „Krystyna, lekarz”. Czy tego chcemy, czy nie zawód definiuje naszą społeczną tożsamość i pokazuje rynkową wartość.

Tak więc ile jesteś wart? Jesteś pielegniarką czy biznesmanem? Według filozofa Alaina de Bottona (autora „The Pleasure and Sorrow of Works” oraz „Lęku o Status”), dziś praktycznie nie da się uniknąć swoistego JOB SNOBBERY (w wolnym tłumaczeniu „wizytówkowy snobizm”) czyli traktowania ludzi wyłącznie na podstawie informacji dotyczącej wykonywanej profesji. Wyjątkowo trudno jest zachować wewnętrzny spokój w świecie, w którym kryzysy związane z karierą wymuszają zarówno trudna sytuacja zmieniającego się rynku pracy i kulturowa presja osiągnięcia suksesu. Coraz częściej czujemy wściekłość, że nasze kariery nie wyglądają tak jak byśmy chcieli, że wychodzimy z pracy po 21, że musimy sie przekwalifikowywać, że pracujemy dla kogoś kogo nie szanujemy etc…

Alain de Botton, w wyjątkowo inspirującym przemówieniu TED mówił:

„Większość ludzi widzi prostą zależność między tym ile czasu i szacunku chce się komuś okazać, a tym jaki jest społeczny status danej osoby. Między innymi dlatego, tak nam zależy na własnych karierach i dobrach materialnych”.

To jak kryzysy związane z pracą łączą się z głębokim, płynącym z kultury przekonaniem, że każdy może osiągnąć sukses, według de Bottona dobrze ilustrują księgarnie:

„Gdy analizuje się ofertę poradników, to widać głównie ich dwa rodzaje. Pierwsze mówią: uda Ci się, możesz to osiągnąć, cokolwiek chcesz, wszystko jest mozliwe. Drugie dotykają problemu, które grzecznie nazywamy niską samooceną. Istnieje olbrzymia korelacja między mówieniem, że możesz wszytsko, a istnieniem niskiej samooceny. Coś pozytywnego okazuje się mieć ogromną negatywną stronę”.

Jeśli wierzysz, że wystarczy talent i praca by osiągnąć wysoki społeczny status, to znaczy, że jeśli nie jesteś człowiekiem suksesu – tylko ty jesteś sobie winien.

„W średniowieczu na kogoś biednego mówiło się nieszczęśnik (misfortune). Dziś na ludzi ze społecznych nizin mówi się nieudacznik (looser). To pokazuje jak zmieniła się nasza wizja odpowiedzialności za życie”.

Ponieważ uważamy, że tak bardzo winni jesteśmy naszych niepowodzeń, chcemy mieć pewność, że życiowe scenariusze, które obieramy będą skuteczne. Dlatego nasze drogi do suksesu to kopie. Jesteśmy podatni na sugestie, historie z telewizji. Kierują nami chęć społecznego uznania, pieniądze. O zgubnym prestiżu, w jednym ze swych esejów, pisał Paul Graham (programista, inwestor, filozof);

„Prestiż jest jak silny magnes, który wypacza nawet Twoje własne przekonania, o tym co lubisz. Powoduje, że pracujesz nie nad tym co sprawia Ci przyjemność, ale nad tym co chciałbyś, żeby sprawiało Ci przyjemność. Prestiż jest przeciwieństwem pasji (…)”.

snobbery

Jak radzić sobie z potrzebą społecznego uznania, lękiem związanym z naszą pozycją? I z tym, co Alain de Botton nazywa  JOB SNOBBERY?

  • Zredefiniować pojęcie sukcesu – Botton: „Równowaga między pracą, a życiem prywatnym to bzdura. Nie da się tego osiągnąć. Sukces to zrozumienie tego, co się traci, by osiągnąć to co się chce. W życiu każdego są elementy, w których nie osiagnie się suksesu”. Według Alaina de Bottona powinniśmy skupić się na własnych ambicjach, to jest upewnić się, czy napewno są nasze. „Źle jest nie dostać tego czego się pragnie, ale jeszcze gorzej jest mysleć, że chce się coś osiągnąć, a na samym końcu zorientować się, że tak naprawdę nie o to nam chodziło”.
  • Czytać św. Augustyna – O.K, wystarczy przypiąć sobie nad łózkiem jego sentencję z pisma “O państwie Bożym”: „Grzechem jest oceniać człowieka po stanowisku”. Ocenianie po wizytówce też jest grzechem.

  • Chodzić do teatru – Ale tylko na tragedie. Ten antyczny gatunek sztuki pomaga zrozumieć naturę ludzkich upadków. Bohaterów sztuki obdarzamy sympatią i zrozumieniem, która we współczesnej rzeczywistości nie mogłaby mieć miejsca. Zazwyczaj wystarczy nam 30 sekund by ocenić człowieka, dramaty w dwie godziny pomagają nam zrozumieć złożoność ludzkich historii i wyborów. To niedorzeczne uważać Hamleta za nieudacznika!
  • Dbać o kontakt z naturą – Czyli z czymś co nie jest człowiekiem!  Kontemplować lodowce, Ziemię widzianą z kosmosu, kwitnącą jabłoń etc. Mieć do czynienia z czymś transcendentnym!

Podsumowując poznać to, co naprawdę stanowi twoją wartość: