Szczęście w pracy: polskie przepracowanie vs. duńskie zadowolenie

Narzekanie na pracę jest dla Polaków czymś naturalnym. Być może dlatego duński termin arbejdsglæde nie ma w języku polskim swojego odpowiednika. Arbejdsglæde znaczy „być szczęśliwym w pracy” i to nie jest oksymoron.

Danię często można zobaczyć na listach najszczęśliwszych krajów na świecie. Co ciekawe, Duńczycy są nie tylko szczęściarzami w domu, ale także w pracy. Wiele światowych badań satysfakcji pracowników na pierwszym miejscu stawia właśnie Duńczyków. Oto kluczowe powody ich zadowolenia według Alexandra Kjerulfa:

1. Rozsądne godziny pracy

Obcokrajowcy pracujący w Danii często starają się wykazać poświęcając na swoje zawodowe obowiązki nawet do 70 godzin tygodniowo. Dziwią się kiedy ich postawa nie spotyka się z pochwałami i zrozumieniem, a przełożony z troską pyta „Dlaczego tyle pracujesz? Czy coś złego dzieje się w Twoim życiu? Masz problem z delegowaniem zadań? Czy to ja źle ustalam twoje zadania? Co mogę dla Ciebie zrobić by to naprawić?”

Przyjeżdżający do pracy obcokrajowcy, zastanawiają się nawet czy Duńczycy w ogóle pracują.Nie chodzi tylko o to, że wychodzą z pracy o przyzwoitej porze, ale że mają od pięciu do sześciu tygodni wolnego w roku, szereg narodowych świąt i ponad roczny urlop macierzyński i ojcowski.

Kiedy przeciętny Polak pracuje 1929 godzin rocznie, przeciętny Duńczyk tylko 1540 godzin. (Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, średnia dla krajów OECD wynosi 1765.) Duńczycy mają więcej wolnego czasu niż jacykolwiek pracownicy w krajach OECD, a związek między ilością wolnego czasu i poczuciem szczęścia jest chyba łatwy do zrozumienia.

W wielu krajach poświęcanie się pracy jest dobrze widziane (Ilu znacie ludzi, którzy chwalą się tym, że od kilku lat nie byli na urlopie?) Pracownicy uważają, że im więcej będą pracować, tym więcej będą zarabiać. Swoisty kult pracy jednak rzadko łączy się z kulturą pracy. A przepracowani pracownicy nigdy nie dostają satysfakcjonującego wynagrodzenia (bo np. pracują nie dość efektywnie). Duńczycy są głęboko przekonani, że poza pracą jest życie i przepracowanie nie służy nie tylko pozazawodowemu życiu, ale samej pracy również.

2. Niski poziom użycia władzy

Kiedy w Polsce przełożony zleca pracownikom konkretne zadania, w Danii delegowanie nie jest tak formalne. Wiąże się to miedzy innymi z większym społecznym zaufaniem. W duńskiej kulturze pracy rzadko zdarzają się konkretne „rozkazy”, a pracownicy i tak traktują je raczej jako sugestie.

Holenderski socjolog Geert Hofstede porównał kulturę pracy w ponad stu krajach, biorąc pod uwagę kilka parametrów takich jak indywidualizm, pragmatyzm czy właśnie użycie władzy. Wysoki poziom użycia władzy oznacza, że szefowie są „królami, z którymi się nie dyskutuje, a których każde słowo jest prawem”. Polska z wynikiem 68 daje obraz niezwykle zhierarchizowanego, niemal „feudalnego” kraju. (O wynikach Polski, i ogromnym napięciu między indywidualizmem a zhierarchizowaniem i władzą można poczytać tu: http://geert-hofstede.com/poland.html) Duńczycy z najniższym wskaźnikiem użycia władzy na świecie, który wynosi 18 cieszą się prawdziwą autonomią i nie odczuwają nacisków.

dunczycy szczesliwi w pracy

3. Szczodre wsparcie bezrobotnych

W Danii utrata pracy nie oznacza końca świata. Zasiłek dla bezrobotnych wydaję się zbyt piękny by mógł być prawdziwy, ale wynosi 90% wyjściowych zarobków przez okres dwóch lat.  W związku z tym pozostawanie w pracy, której się nienawidzi raczej się w Danii nie zdarza. Jeśli pracujesz w Danii i nie lubisz swojej pracy, nie ryzykujesz finansowej zapaści z powodu odejścia. Takie podejście zmusza również pracodawców do lepszego traktowania pracowników.

4. Nieustanne szkolenia

Już w XIX-wieku Dania zaczęła skupiać się na tym co nazywamy „edukacją przez całe życie”. Takie podejście dominuje do dziś dnia, prowadząc do zmian prawnych, które pozwalają niemal każdemu pracownikowi, który chce, na udział w płatnych szkoleniach doskonalenia umiejętności. Nazywa się to „polityką aktywnego rynku pracy”, a Duńczycy  wydają na szkolenia więcej niż jakiekolwiek kraj należący do OECD. Takie podejście pozwala Duńczykom nieustannie się rozwijać i pozostawać istotnymi dla organizacji pracownikami, nawet przy strukturalnych zmianach w firmach.

5. Skoncentrowanie na szczęściu

Jest wiele słów, które istnieją tylko w jednym języku i nie da się ich łatwo przetłumaczyć. Arbejdsglæde jest właśnie takich słowem: arbejde to „praca” a glæde „szczęście”, tak więc arbejdsglæde to “szczęście w pracy”. Inne nordyckie języki (szwedzki i norweski) również znają to pojęcie, ale nie jest ono w powszechnym użyciu.  Polacy mają: praco-zmęczenie, praco-wypalenie, ciężką pracę i przepracowanie.

Japończycy natomiast mają karoshi, które oznacza śmierć z przepracowania. Cuż w przeciwieństwie do Duńczyków mieszkańcy kraju kwitnących wiśni nie mają tradycji uszczęśliwiania pracowników. Dla większości Duńczyków praca nie jest tylko sposobem na zarabianie pieniędzy, ale sposobem na realizację siebie.  A w Polsce? Czy jeśli przypadkiem okazujesz zadowolenie i satysfakcję, to znaczy, że nie pracujesz ciężko?

 

Statystyki zaprzeczają jakoby Duńczycy byli leniami. Kraj należy do jednych z najbardziej produktywnych wśród OECD, a poziom bezrobocia wynosi zaledwie 5,4% .  To nie jest paradoks. Po prostu szczęśliwi pracownicy są bardziej wydajni i innowacyjni, a szczęśliwe firmy mają szczęśliwszych klientów i większe przychody.

 

Alexander Kjerulf to autor bestsellera „Happy Hour is 9 to 5„, Duńczyk i jak sam o sobie mówi – exgeek. Ten absolwent informatyki i współzałożyciel firmy IT, dziś pozycjonuje się jako „ekspert od szczęścia”, udziela konsultacji takim firmom jak Hilton, Microsoft,LEGO, IKEA, Shell, HP czy IBM. Jeździ po świecie  i opowiada o zadowoleniu z pracy. Tu jego wystąpienie na konferencji TED:

_________________________________________________

Źródło: Fastcoexist.com „5 simple Office Policies That Make Danish Workers way More Happy Than Americans”

 

 

  • Bardzo ciekawy artykuł. Nie wybieram się wprawdzie do pracy w Danii, choć warunki są świetne. Zamierzam za to niedługo nauczyć się duńskiego, poznałam więc właśnie pierwsze słowo! Pierwsze i zgodne z jedną z moich najważniejszych wartości.

  • e

    z moich obserwacji wynika ze Dunczycy sa w domu bardzo nieszczęśliwi i samotni i znudzeni

  • e

    zerwania więzów rodzinnych za szybko, może
    to dziwne ale są za bogaci… i za spokojni…

  • it man

    Szkoda, że duńskie firmy w Polsce nie proponują takiego modelu pracy. Pracując w jednym z warszawskich oddziałów duńskiej firmy (praca połączona z wyjazdami do Kopenhagi) mogę stwierdzić, że duńska kultura pracy jawi mi się jako mocno hierarchiczna. Ktoś kto jest wyżej niż Ty wchodząc do biura nawet ogólnego dzień dobry do niższych rangą nie powie, tylko do swoich kolegów.
    Niepłatne nadgodziny (tak wiedzą, że u nas jest to bezprawne).
    Faktycznie sprawiają niektórzy wrażenie jakby nie pracowali, ale co się mają przemęczać skoro mają Polaków, którzy zaiwaniają za nich. A na koniec jak coś pójdzie nie tak zwalają winę na Polaków, bo to lenie i nieroby. Ot taka duńska kultura pracy…

    • Katarzyna Wiekiera

      To jest niestety polska „kultura” pracy, do której zagraniczne korporacje się dostosowują. W tym temacie bardzo polecam przedświąteczny wywiad z psychologiem biznesu Jackiem Santorskim, który pracuje dla firm, które naprawdę chcą się zmienić na lepsze: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,149687,19382375,jacek-santorski-polacy-sa-glodni-szacunku.html Santorski świetnie wyjaśnia skąd się biorą: frustrujący brak wzajemnego szacunku czy uciążliwa organizacja pracy. Niestety, bardzo często jest tak, że my to sami sobie robimy, a zagraniczne władze firm przecierają oczy ze zdziwienia (i tak, zdarza się, że wykorzystują). „Snoby od marketingu” walczą z „ćwokami z działu sprzedaży”, zamiast dzielić się informacjami i współpracować. Polska kultura pracy jest po prostu pochodną społecznej nieufności.