Uwalnianie kobiecej energii czyli słowiańska gimnastyka

słowiańska gimnastyka

Kiedyś ćwiczyła aikido i chodziła tylko w spodniach. Od czterech lat prowadzi warsztaty uwalniania kobiecej energii. Julia Winogradowa na przełomie maja i czerwca przeprowadziła w Polsce cztery warsztaty słowiańskiej gimnastyki dla kobiet. O tym skąd się wzięła i na czym polega ta forma aktywności można przeczytać w artykule Gimnastyka Czarownic. Z Julią rozmawiałam o niechęci do siebie, przekraczaniu ograniczeń i rozwijaniu własnego potencjału.

Wsparcie, jakie otrzymujemy od przodków, kobieca przyjaźń i moc kobiecego kręgu to korzyści płynące z ćwiczeń, o których Julia opowiada szczegółowo. W wywiadzie znajdziecie również informacje o tym, czy ćwicząc słowiańską gimnastykę można „przedobrzyć”. Rozwijanie kobiecej energii i mądrości to największa siła słowiańskiej gimnastyki. Jako instruktorka, Julia skupia się na rozwijaniu umiejętności słuchania siebie i swojego ciała oraz przyjmowania pozytywnej energii.

Warsztaty Julii, w którym wzięłam udział dostarczyły mi ogromu ciepła i przyjaznej, kobiecej energii, której bardzo brakuje mi na co dzień (w pracy, na ulicy). Warsztaty wzmocniły moją ufność w wewnętrzny, kobiecy głos. Poczułam potężną, żeńską energię, do której chciałabym dostrajać się jak najczęściej. Spotkałam się z Julią, by pogłębić swoją wiedzę o słowiańskiej gimnastyce i rozwiać wątpliwości pojawiające się u ćwiczących tę gimnastykę Polek.

słowiańska gimnastyka

Katarzyna Wiekiera: Julia, zajmujesz się słowiańską gimnastyką od kilku lat. Powiedz proszę o swoim pierwszym spotkaniu z tą formą aktywności. Dlaczego zaczęłaś ćwiczyć? Czy kiedykolwiek zajmowałaś się inną formą gimnastyki?

Julia Winogradowa: Od dawna byłam zainteresowana różnorodnymi technikami duchowo-fizycznymi i ćwiczeniami rozwojowymi. Zaczynałam od chodzenia na siłownię, później trenowałam sztuki walki, głównie aikido. To był czas, kiedy miałam bardzo dużo męskiej energii, chodziłam tylko w spodniach i maksymalnie rozwijałam w sobie męski element. Ten „mężczyzna we mnie” bardzo mi się podobał. Często powtarzam na zajęciach, by przyjmować i akceptować swoją męską energię – ona może bardzo dużo nam dać, nie należy jej wypierać, tylko o nią dbać. Jednak w pewnym momencie swojego życia zdałam sobie sprawę z braku równowagi. Poczułam, że nie rozwijałam własnej kobiecości i zaczęłam szukać ćwiczeń i duchowych praktyk, jak Tao Kobiety, które mogłyby mi w tym pomóc. Wtedy też zaczęłam zajmować się psychologią. Z wykształcenia jestem psychologiem, ale nigdy nie pracowałam w zawodzie; studia pozwoliły mi zrozumieć siebie i własne potrzeby. Rozmaite ćwiczenia, które praktykowałam zmieniały moje ciało, ale brakowało mi zmiany w sercu. Pewnego razu trafiłam na seminarium słowiańskie, nie związane z gimnastyką, ale właśnie tam zobaczyłam plakat, który przykuł moją uwagę. Olga Orłowa zapraszała na tym plakacie do praktykowania słowiańskiej gimnastyki kobiet, zapisałam się na ten warsztat od razu, z marszu.

– Co tak naprawdę Cię przyciągnęło? „Słowiańska gimnastyka kobiet” to tylko nazwa na plakacie. Co w tej nazwie zobaczyłaś, że od razu postanowiłaś spróbować tych ćwiczeń?

– Zaczęłam wtedy w ogóle zajmować się słowiańskością, gimnastykę lubiłam od dawna, a gdy jeszcze zobaczyłam połączenie ze słowem „kobieta” w nazwie, a przecież wiedziałam i czułam, że coś muszę zrobić w kierunku rozwijania własnej kobiecości, to przyciągnęło mnie właśnie połączenie tych elementów. Po prostu poczułam sercem, że muszę się tam znaleźć. Kiedy przyszłam, zobaczyłam prowadzącą – przepiękną kobietę, która miała w sobie spokój i serce napełnione miłością. Od razu, na pierwszych zajęciach, podeszłam do niej i zapytałam: „chce być instruktorką, co mam zrobić?” Ona skontaktowała mnie ze swoją nauczycielką Oksaną Pawłowską. Niedługo później pojechałam do Oksany na Białoruś. Bardzo szybko się polubiłyśmy i poczułam w niej dużą, kobiecą moc, która mnie urzekła. Gdy wróciłam do siebie, długo praktykowałam w domu, zaczęłam prowadzić warsztaty w klubie jogi w Moskwie. Ale co ciekawe, pierwszy warsztat miałam w Londynie. Po prostu znajoma zaprosiła mnie do siebie, gdy dowiedziała się, że jestem instruktorką słowiańskiej gimnastyki.

– Jakie osobiste korzyści czerpiesz z praktyki słowiańskiej gimnastyki i prowadzonych warsztatów?

-Praktyka dała mi możliwość pokochania siebie, poczułam też większą miłość i szacunek do siebie. Od dzieciństwa czułam duży dystans do siebie, nie kochałam i nie lubiłam siebie. Zobaczyłam w gimnastyce słowiańskiej ogromny potencjał rozwijania poprzez ćwiczenia swoich cech, talentów i twórczości. To rozwijanie własnego potencjału zauważyłam nie tylko u siebie, ale również w kobietach, które przychodzą do mnie na zajęcia. Dlatego coraz bardziej kocham tę praktykę. Ogromnie zaczęłam też cenić kobiecą przyjaźń i wsparcie. Kiedyś wolałam męskie towarzystwo, męską energię i siłę. Po doświadczeniach z gimnastyką słowiańską zaczęłam doceniać kobiecość. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez wsparcia kobiet, które otrzymuję poprzez praktykę. Ćwiczące to są dla mnie moje siostry. Ponieważ postępy zawsze lepiej widać z boku, ja swój rozwój widzę też oczami męża, bliskich i koleżanek, których potrafię dzięki gimnastyce lepiej wspierać. Widzę, jak zmieniają się koleżanki, które praktykują choćby od miesiąca. Zmieniają swoje ciało i zmieniają swoje nastawienie do siebie i życia, zmieniają swoje myślenie. Często postępy są bardzo szybkie i już po pierwszych zajęciach widać zmiany w postawie kobiet. Jeśli kobiety ćwiczą z intencją poprawy zdrowia, są silniejsze; kobiety poprawiają swoje relacje z mężem i rodziną. Jeśli mężczyzna choć trochę czuje coś energetycznie, bardzo szybko przejmuje od swojej kobiety jej pozytywną energię, otwiera się i docenia gimnastykę słowiańską. Często widzę u kobiet, które zaczynają się zmieniać i otwierać wewnętrzne blokady, że spotykają swoje bratnie dusze. Bardzo dużym postępem było dla mnie poczucie własnego rodu, tego, że moi przodkowie mnie wspierają, że tu i teraz nie jestem sama na tej Ziemi.

– A jaki największy pozytywny efekt ćwiczeń zaobserwowałaś u swoich uczennic?

– Najbardziej się cieszę, kiedy kobieta ćwiczy z intencją zajścia w ciążę. Kiedy to się udaje, ogromnie mnie to cieszy a szczególnie cieszą mnie przypadki, w których starania o dziecko trwały nawet 8 czy 9 lat. Nawet po kilku tygodniach ćwiczeń, praktykujące z tą intencją kobiety jakimś cudem zachodzą w ciążę i są w szoku. To nie są pojedyncze przypadki; sytuacji, w których ćwiczące z tą intencją kobiety zachodziły w ciążę było naprawdę wiele. To jest dla mnie cud.

gimnastyka słowiańska

Boris Olshanskiy „Volhova s radugoiy”

– Julia, informacje, jakie Polki posiadają o gimnastyce słowiańskiej są bardzo skąpe. Ilu pokoleń wstecz sięga wiedza o ćwiczeniach? Skąd wzięły się współczesne informacje o gimnastyce? Czy oprócz badań i książki Giennadyja Adamowicza „Słowiańska gimnastyka czarownic” są inne źródła, do których osoby zainteresowane tematem mogą sięgać, by pogłębić swoją wiedzę?

– Gdy Adamowicz pracował nad odtworzeniem gimnastyki równolegle było wiele kobiet, które również próbowały utrwalić wiedzę zachowaną przez własne babcie. Na przykład na Ukrainie i w Rosji znana i bardzo popularna jest szkoła „Siła Biereginii” Ksenii Silajewoj. Jej podejście do gimnastyki słowiańskiej różni się od szkoły Adamowicza znanej pod nazwą „Gimnastyka czarownic”. Byłam na zajęciach Ksenii i cenię sobie to spotkanie. Ksenia kładzie duży nacisk na znaczenie poszczególnych kręgów i ćwiczeń dla kobiet. Wraz ze swoimi uczennicami bardzo szczegółowo badała wpływ poszczególnych ćwiczeń; jej podejście ma wiele autorskich elementów. Na jej stronie można znaleźć dużo informacji o horoskopie słowiańskim, numerologii itd. Mi bliższe jest klasyczne podejście do gimnastyki reprezentowane przez Adamowicza i Oksanę Pawłowską, którzy razem zbierali informacje o słowiańskich ćwiczeniach na białoruskich wsiach i badali wpływ ćwiczeń na zdrowie kobiet. Wydaje mi się, że w pewnym momencie Oksana przerosła Adamowicza i ich drogi rozeszły się, sama Oksana nie chce tego komentować. Myślę, że Oksana chciała iść swoją ścieżką.

– Na ile wiedza o gimnastyce słowiańskich kobiet jest intuicyjna, a na ile są w niej obecne twarde reguły i kto te reguły ustala?

– Myślę, że na to pytanie, każdy instruktor sam sobie musi odpowiedzieć. Ja cenię klasyczne podejście do gimnastyki otrzymane od Oksany Pawłowskiej. Ja te ćwiczenia po prostu przyjmuję do serca, otwieram się na nie, ale również otwieram się na nową wiedzę, która przychodzi na temat tych ćwiczeń od innych instruktorek. Nigdy nie spotka się dwóch identycznych podejść nawet do tej samej gimnastyki. Każdy instruktor wnosi swoją wiedzą i swoje doświadczenie (również z innych aspektów życia), przekształca gimnastykę i wnosi w nią swoje serce i własne intencje.

Rozumiem, że każdy nauczyciel, czy aikido czy jogi prowadzi zajęcia w sposób charakterystyczny dla siebie. Ja chciałabym rozwiać wątpliwości Polek ćwiczących tę gimnastykę, które boją się, że jak wykonają ćwiczenia w sposób nie odpowiedni to zrobią sobie krzywdę lub „przedobrzą”. Dlatego pytam o wiedzę.

– Z mojego doświadczenia wynika, że zaszkodzenie sobie tą formą praktyki jest bardzo trudne. Jeżeli ćwicząc, czujemy, że mamy dosyć, po prostu powinnyśmy odpuścić, bo więcej nie przyjmiemy niż jesteśmy w stanie. Tak naprawdę czystością i prawdą tej gimnastyki jest intencja z jaką się ćwiczy; jeśli ćwiczy się z dobrą intencją to nie można sobie zaszkodzić, bo od początku towarzyszy nam pozytywne nastawienie i pozytywna energia. Zabezpieczeniem w tej praktyce jest słuchanie siebie. Gdy czujesz, że ćwicząc dostajesz za dużo energii, po prostu usiądź i odpocznij. Słuchanie swojego ciała połączone z głębokimi wydechami (bo należy pamiętać, że wydech to oczyszczenie, odpuszczenie blokad i złej energii a wdech to napełnienie się energią) gwarantuje, że ciało przyjmie tyle, ile potrzebuje. Ufam swojej nauczycielce i kobietom, które praktykują i po prostu widzę, że nie można z gimnastyką słowiańską przedobrzyć. Mam za sobą około 40-stu warsztatów; kobiety, które poznały gimnastykę wracają do mnie i nie widzę, by sobie zaszkodziły w jakikolwiek sposób. Nie wszystkie ćwiczą cały czas, chciałabym by, więcej kobiet ćwiczyło, po prostu część z kobiet osiąga jakiś efekt i przestaje ćwiczyć.

słowiańska gimnastyka

Słowiańska gimnastyka to przede wszystkim rozwijanie kobiecej intuicji. Na zdjęciu Wasylica z ogniem Baby Jagi  Źródło: Kate Adams; blackpoisonnosrivers.tumbrl

– Julia, mówisz dużo o psychologicznych aspektach ćwiczeń i ufaniu sobie. Myślę, że to bardzo trudne ufać sobie, swojemu sercu i intuicji. Dlatego rozumiem wątpliwości, które pojawiają się wokół gimnastyki słowiańskiej. Widzę, jak z jednej strony coś przyciąga Polki do słowiańskiej gimnastyki, jednak z drugiej strony widzę ich obawy. Częściowo te obawy wynikają pewnie z braku informacji, może częściowo z polskiej kultury, polscy duchowni często ostrzegają Polki przed różnymi formami aktywności fizycznej jak np. joga…

[w tym momencie do wywiadu aktywnie dołącza tłumaczka Paulina Antipowa]

Paulina Antipowa: To prawda, że ksiądz nie poświęcił słowiańskiej gimnastyki wodą święconą. W Polsce dużo jest strachu. Duchowni próbują kierować nami i naszym strachem, bo to jest łatwiejsze od kształtowania pozytywnych postaw. Bardzo dużo lęku i uprzedzeń wynika tylko i wyłącznie z tego „straszenia”. Moim zdaniem, każdy powinien próbować i wybierać w życiu to, co jest mu bliskie, co go przyciąga, i czego nie odbiera jako zagrożenia.

Julia Winogradowa: Bardzo dużo zależy od podejścia do ćwiczeń. Na przykład Giennadyj Adamowicz bardzo stara się kontrolować, by ćwiczyć tylko pod jego nadzorem i wykształconych u niego instruktorek. Ja tego nie oceniam, nie znam Adamowicza osobiście. Wszystko zależy od podejścia. Czytając jego książkę bardzo nie spodobał mi się jeden aspekt; mianowicie Adamowicz uważa, że obowiązkiem kobiety jest uwodzenie mężczyzn, „czarowanie”. Ja tego nie toleruje, żeby kogoś przyciągać czarami. Nie popieram takich intencji. Ja idę drogą rozwijania kobiecej intuicji i mądrości, nie magii. Dlatego też nie podoba mi się nazwa „gimnastyka czarownic”, wolę po prostu nazwę słowiańska gimnastyka dla kobiet.

– Jak ważna w twojej praktyce jest rola elementów ezoterycznych: praca z symbolami i z horoskopem?

– Te symbole, które pochodzą z kultury białoruskiej są dla mnie sposobem, by skupić się na danym ćwiczeniu. Często, nasz rozum skacze od jednego do drugiego tematu. Symbol pomaga nam się skupić. Za każdym symbolem stoi też pewna intencja, którą ćwicząc rozwijamy. Jeśli chodzi o horoskop, to jego rola nie jest najważniejsza, ale jest ważna. Horoskop pomaga. To jest tak, że jeśli urodziłam się w danym kręgu, bo z horoskopu tak wynika, to jest to wskazówka, by zwrócić uwagę na jakąś swoją cechę. Ale można i warto ćwiczyć wszystkie 27 ćwiczeń i rozwijać się wieloaspektowo. Horoskop kieruje nas na jakiś problem lub wskazuje na czym się mamy skupić.

gimnastyka słowiańska

Full Moon Esbat by Bob Woods // Źródło: bobwoods.org

– Julia, mówisz, że w gimnastyce słowiańskiej chodzi o rozwijanie kobiecej mocy. Jak to rozumieć?

– Kobieca moc to wewnętrzna siła i własna wewnętrzna prawda. To strumień miłości, rozumienie swoich możliwości i ograniczeń. To odpowiedzialność, że za słowem i czynem może iść coś dobrego ale i coś złego. To wiara w to, że można wspierać swojego mężczyznę, być przy nim i otwierać go przez swoją moc. To jest również dla mnie, wiara i zaufanie dla Boga, który nas wspiera. Zaufanie, że wszystko, co się dzieje; dzieje się po coś. To stan odczuwania i przyjmowania strumienia miłości, który przepływa przez ciało. To prawo do bycia sobą i przyjmowania tej energii. Taki stan całości, harmonii ze wszechświatem i napełniania się jego energią. Rozwijanie kobiecej energii jest siłą słowiańskiej gimnastyki.

 – A czy słowiańska gimnastyka jest dobra dla lesbijek?

– Mam tylko jedną znajomą lesbijkę, która próbowała tej gimnastyki. I jej doświadczenie jest takie, że ona nie poczuła siły tych ćwiczeń. My się przyjaźnimy i ona przychodzi do mnie na zajęcia, ale tylko na zajęcia z kręgosłupa, które również prowadzę. Mówi, że słowiańska gimnastyka daje za dużo kobiecej energii, której ona w sobie nie chce rozwijać. Po prostu ona posłuchała siebie i stwierdziła, że tego nie chce. Ciało daje nam podpowiedzi. To nie jest tak, że my zaufamy a ono nas okłamie; ważne by słuchać swojego ciała.

– Czy według Ciebie zainteresowanie słowiańską gimnastyką rośnie, jeśli tak, to gdzie konkretnie?

– W Rosji, zwłaszcza w Moskwie zainteresowanie gimnastyką jest spore. Czyli w stolicy. Ciężko mi powiedzieć, czy zainteresowanie tym tematem wzrasta. Gdy rozpoczynam nowy warsztat i pracę w nowej grupie, kobiety już na wejściu mają sporą wiedzę i oczekiwania wobec słowiańskiej gimnastyki. Mówią, że na nią czekały 🙂

– A czy ćwiczyłaś z nie Słowiankami? Czy ćwiczyć mogą kobiety z innych kręgów kulturowych?

– Myślę, że ta gimnastyka jest dobra dla wszystkim kobiet, bo umożliwia pracę z kobiecą energią. Według mnie to, czy kobieta pokocha słowiańską gimnastykę zależy wyłącznie od jej temperamentu.

– Skąd czerpiesz wiedzę o pracy z energią? Czy korzystasz ze swego doświadczenia z praktyki kobiet Tao? Czy wiedza o krynicznych siłach czyli centrach energetycznych człowieka, o której pisze Adamowicz jest ważna w Twojej praktyce?

– W praktyce taoistycznej jest zupełnie inna energia i te doświadczenia nie są porównywalne. To są zupełnie różne poziomy energii. Gimnastyka słowiańska jest po prostu inna. Trzy centra energetyczne, z którymi pracuje się podczas ćwiczeń zlokalizowane są na: czole, klatce piersiowej i w miednicy. Centrum energetyczne głowy jest chłodne i spokojne, serce jest gorętsze; miednica jest źródłem największego ciepła. Bardzo często u ćwiczących obserwuje przejście od centrum głowy do centrum miednicy, co wiąże się z odczuwaniem dużego gorąca podczas tych stosunkowo prostych ćwiczeń. To nie jest wymysł a obserwacja pochodząca od samych ćwiczących. Nasza energia na różnych poziomach przejawia się inaczej. Chociażby na warsztatach w Łodzi uczestniczki opowiadały, że nagle zniknął u nich problem zimnych stóp i dłoni, i nie mogły z tego powodu zasnąć, bo myślały, że łóżko się spali od ich ciepła 🙂 Tak po prostu jest. Nie chodzi o to by w te centra wierzyć, to po prostu można poczuć. Kobiety generalnie czują i pobierają więcej energii z Ziemi, energia w nas jest i istnieje na co dzień w naszym życiu.

– Zbliżając się do końca rozmowy, powiedz proszę, na ile w praktyce gimnastyki słowiańskiej jest ważna praca z ciałem, na ile z emocjami i energią. Wiem, że to trudne pytanie. Pytam o Twoje podejście.

– W tej praktyce nie ma ważniejszego elementu. Gimnastyka słowiańska to trzy wspierające się elementy: praca z ciałem, a przez to uwolnienie emocji i praca z energią jednocześnie w trzech wymiarach na raz.

Tłumaczyła: Paulina Antipowa.

—————–

Julia Winogradowa jest instruktorką słowiańskiej gimnastyki kobiet od 2011 r., praktyką Tao Kobiet zajmuje się od 2007 r. Prowadzi również zajęcia Sing Szen Dzuan (chińskie ćwiczenia na kręgosłup). Ukończyła Uniwersytet Psychologii w Moskwie, na wydziale psychologii grupowej.

słowiańska gimnastyka - instruktorka Julia Winogradowa

Julia Winogradowa // Zdjęcie: Dorota Bielska

 

  • To interesująca rozmowa. Niestety nie znalazłam informacji o tym czy w Polsce i gdzie są takie warsztaty. Nie ma też strony www gdzie ew. byłyby takie informacje. Spróbuję sama poszukać, bo to mnie zainteresowało. Pozdrawiam 🙂

  • Halina Cygoń Głuchowska

    Już jest polska instruktorka, ze świerzutkim certyfikatem, Ania Wrzesińska, mieszka w Łodzi i prowadzi szkołę jez. rosyjskiego. Strona http://www.rosjanak.pl
    Będzie prowadziła warsztaty w różnych miastach

  • Olga

    Jula wykształciła kilka instruktorek w Polsce, nie tylko w Łodzi – można szukać informacji na fb na grupie Szczęście być Kobietą.

  • Olga

    W Łodzi w listopadzie 24-26 będą warsztaty dla początkujących, a 27-29 warsztaty instruktorskie – wszystkie info na fb lub mailem chorazyo@wp.pl

  • No i powoli słowiańska gimnastyka robi się popularna również w Polsce. Bardzo się cieszę 🙂

    • Olga

      TAK 🙂 a zaczęło się moim zainteresowaniem Twoim artykułem 😀

  • Olga

    Postaram się opublikować tu listę trenerek wraz z miastami, z których pochodzą. Ale to chwilę zajmie 🙂

  • Cudowny artykuł. Chciałbym mieć pewność, że na nim nie skończycie 😉

  • Anna Wrzesinska

    Zapraszam na warsztaty gimnastyki słowiańskiej oraz wiedzy o naturze żeńskiej i pracy z rodem. Więcej na: http://www.ankaslowianka.pl