Koniec snu. Dlaczego śpimy coraz krócej i coraz mniej spokojnie

koniec snu

bezsenność

Choć trudno w to uwierzyć jeszcze na początku XX wieku spaliśmy po 10 godzin na dobę. Poprzednie pokolenie na sen przeznaczało już tylko około 8 godzin. Dziś śpimy średnio 6,5 godziny i jesteśmy z tego powodu dumni. Wszystko za sprawą wymogów wydajności i produktywności, które reorganizują nasze życia.

Jonathan Crary w książce „24/7. Późny kapitalizm i koniec snu” przekonuje, że podstawowego prawa do snu pozbawiają nas siły wolnego rynku. Jego książka to manifest polityczny, który nawołuje do buntu poprzez odzyskanie prawa do snu i odpoczynku.

W mieście znika noc, z nieba znikają gwiazdy a z naszych głów znikają sny

Sen znika z naszego życia stopniowo. Najpierw pojawiła się się niechęć do długiego spania – jako powód do dumy stanowiła element protestanckiej etyki, z której wyrósł kapitalizm. Dzisiejsze problemy ze snem biorą się jednak z doprowadzonej do skrajności konieczności bycia dostępnym w trybie 24/7.

Kapitalizm żąda od nas wysiłku i pośpiechu. Mamy być ciągle zajęci, iść tylko do przodu, bez przystanku na oddech czy refleksję nad sobą. Mamy wciąż awansować, zdobywać więcej prestiżu i kupować coraz więcej coraz to nowych przedmiotów. Ideał to konsument, który poprzez to co posiada i kim jest zdobywa społeczne uznanie. (Jak radzić sobie z kulturową presją sukcesu, który oznacza dziś wpływy i posiadanie, pisałam w poście: JOB SNOBBERY).

bezsenność

W latach 90. pewne konsorcjum pracowało nad planami wystrzelenia na orbitę satelitów odbijających światło słoneczne. Slogan przedsięwzięcia brzmiał: „Biały dzień przez całą noc”.

Ślepe pożądanie zdobyczy współczesności, życie w cyklu 24/7, sztuczne światło na zawołanie, sprzęt elektronicznym służący pracy i rozrywce niszczą standardy snu, zmieniając nasze życie w chroniczny jetlag. Rośnie odsetek osób, które budzą się w nocy tylko po to, by sprawdzić wiadomości i skrzynkę pocztową. Uważamy, że możemy sen pominąć, wypić więcej kawy, odłożyć, wypić jeszcze więcej kawy, zignorować.

Jedną z przyczyn spadku jakości snów jest światło emitowane przez urządzenia działające 24/7. Sen staje się coraz krótszy i coraz bardziej niespokojny. Niektórzy mimo to twierdzą, że sen polifazowy (15-minutowe drzemki co cztery godziny) to nasza świetlana przyszłość, która da nam jeszcze więcej czasu na pracę, rozrywkę i konsumpcję.

Nie mamy szacunku dla życia kontemplacyjnego czy życia w wolnym tempie. Zapominamy, że dobry sen działa jak najlepsze lekarstwo. Zamiast posłuchać rady Einsteina, który zalecał 10 godzin snu wybieramy rozkaz Napoleona, który mówił:

Sześć godzin snu dla mężczyzny, siedem dla kobiety i osiem dla głupca.

W kapitalizmie śpią jedynie nieudacznicy

Sen zostaje zawłaszczany, podobnie do innych sfer naszego życia, które wydawały się nie na sprzedaż. Skoro rynek przejmuje nawet prawo do wody pitnej (sprzedaż wody butelkowanej), trudno się dziwić, że sen też trzeba sobie dziś kupować. Statystyki wskazują ogromny wzrost środków nasennych. Z bezsenności leczą się miliony, bo bezsenność to zawieszenie, zagubienie i stany lękowe.

Ratunkiem od zamknięcia w świecie konsumpcjonizmu i interesowności jest odzyskanie czasu wolnego, sen i troska o to, co wspólne. Dziś bez walki oddajemy wolność i prywatność – wszystko w imię lepszej komunikacji i nieograniczonych możliwości. Tylko bezproduktywnie śpiąc uwalniamy się od bezwzględnych praw gospodarki rynkowej. Crary przekonuje, że koszty bezsennego życia w trybie stand-by wcześniej lub później odbiją się na naszym zdrowiu i na zdrowiu naszej planety.

bezsenność

Pasówka białobrewa, ptak z rodziny trznadlowatych bez snu potrafi wytrzymać nawet siedem dni. Departament obrony USA prowadzi nad ptakiem badania, oczywiście po to, by dłużej utrzymać żołnierzy w stanie gotowości.

Ekologiczne i psychiczne skutki życia w trybie stand-by

Po pierwsze, życie w trybie stand-by prowadzi do przerwania cykli pór roku i niesie zagrożenie ekologicznej katastrofy. Świat, który nie zna przerw i odpoczynku potrzebuje ogromnej ilości energii. Świat nieustannej konsumpcji to świat niekończącego się marnotrawstwa, które niszczy równowagę ekologiczną.

Po drugie, życie w trybie stand-by generuje ogromne koszty psychologiczne i poważne skutki zdrowotne. Człowiek pozbawiany biologicznych potrzeb (snu, kontaktu z naturą) wyjaławia się emocjonalnie, traci łączność ze wspólnotą w której żyje; traci też potrzebę bycia częścią wspólnoty.

Sen stanowi irracjonalny, irytujący dowód na to, że istoty żywe nie mogą się całkowicie podporządkować rzekomo nieodpartym siłom nowoczesności.

Człowiek, który śpi musi zdać się na łaskę innych. Jest bezbronny. W imię potężnego kapitału zgadzamy się na świat świadomej bezsenności. W świecie nieustannej czujności, w niewypoczęciu, bezwolnie, bez refleksji i cienia sprzeciwu zgodzimy się na wszystko, czego chce od nas system.

Kapitalizm spycha w nas w stronę egzystencji, w której będziemy bezbronni jak w czasie snu; będziemy narzędziem do osiągania zysków korporacji. Nie ma nic dziwnego w tym, że obserwujemy systematyczne redukowanie czasu snu, jeśli wziąć pod uwagę, o jaką ekonomiczną stawkę toczy się gra.

W świecie 24/7 nie ma miejsca na gromadzenie doświadczeń czy urozmaicenia. Jest tylko powtarzalny plan tygodnia – dostosowanie do nieprzerwanego działania rynków i informacji. To zawieszenie życia. Dlaczego się na to zgodziliśmy?

Dlaczego godzimy się na ograniczenie snu?

bezsenność

Sztuczne oświetlenie fabryk to zapowiedź abstrakcyjnej relacji między czasem a pracą, oderwanej od cykliczności regulowanej biegiem księżyca i słońca. Od teraz praca może trwać 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. | Joseph Wright, Arkwright’s Cotton Mills by Night (ok. 1782) Fot. Galeria Derby Museum and Art Gallery, Wielka Brytania.

Sen to jedyna dziedzina naszego życia, w której obowiązuje jeszcze rytm dnia i nocy, pracy i regeneracji sił. Sen to także świadectwo naszych przednowoczesnych korzeni. Wraz z rewolucją przemysłową życie w rytmie faz upływającego dnia i pór roku zostało naruszone. Wtedy po raz pierwszy zmierzyliśmy się z problemem reorganizacji czasu pracy.

Praca „od do” jest standardem, którego ludzie żyjący zgodnie z rytmem natury musieli się nauczyć. Robotnicy musieli przestawić swoje zegary biologiczne na mechaniczne. Andrew Ure, jeden z pierwszych teoretyków biznesu tak pisał o problemie dostosowania pracowników do wymogów kapitalizmu:

Trudność polegała przede wszystkim na dyscyplinie potrzebnej, by zmusić ludzi do zrzeczenia się przyzwyczajeń nieregularności w pracy i utożsamić ich z niezmienną regularnością wielkiej, automatycznie działającej maszyny. Ale wynalezienie i wprowadzenie w życie kodeksu dyscypliny, przystosowanego do potrzeb i szybkości systemu automatycznego – oto przedsięwzięcie godne Herkulesa.

Długi łańcuch rolniczych zwyczajów sięgający prahistorii wraz z rewolucją przemysłową został zerwany. Praca przestała być zależna od ziemi, od tradycji, od kaprysów przyrody, od rodziny, społeczności czy jakichkolwiek relacji. Po drugiej wojnie światowej kapitalizm wkroczył również w domenę samego rolnictwa.

czas pracy

Francuski przymiotnik quotidienne (codzienny) przywołuje starożytną praktykę zaznaczania i numerowania faz upływającego dnia przez podkreślanie rytmu dobowego, który od dawna stanowił fundament społecznej egzystencji.

Świat powoli zmieniał się pod dyktando kapitalizmu. Metamorfozy i przyspieszenia globalizacji bardzo powoli wpływały na życie społeczne i los jednostek. Pod koniec lat 40 i w latach 50 XX wieku poza sferą instytucji, pracy i konsumeryzmu pozostawała codzienność.  Proste codzienne nawyki, których nawet się nie zauważa, zapewniały anonimowość. Ponieważ ta sfera pozostawała nieuchwytna i nie dało się jej wykorzystać niektórzy uważali (Maurice Blanchot), że tkwi w niej potencjał rewolucyjny. Jednak w kolejnych latach również w codzienne życie coraz brutalniej ingerowały konsumpcja i rozrywka.

Wraz z kontrrewolucją lat osiemdziesiątych XX wieku, narodzinami neoliberalizmu, promowaniem komputerów osobistych i rozmontowaniem systemów ochrony społecznej atak na codzienne życie podjęto z nową siłą. Zmonetyzowano czas jako taki, a osoba ludzka została przedefiniowana jako działający w pełnym wymiarze godzin czynnik gospodarczy, nawet w kontekście „kapitalizmu bezrobocia”.

Żyjemy w czasach reżimu kontroli

By pokazać, jak bardzo w naszym życiu brakuje wolności Crary odwołuje się do diagnozy Deleuze’a, który pisał o odejściu od modelu społeczeństwa dyscyplinarnego na rzecz społeczeństwa kontroli. W społeczeństwie dyscyplinarnym nadzór i przymus istniały w instytucjach (szkoła, miejsce pracy, dom rodzinny) ale w lukach między nimi można było uniknąć bycia obserwowanym. Dziś natomiast, mimo, że brutalne formy dyscypliny nie zniknęły (przepełnione więzienia, budowanie murów granicznych) funkcjonujemy w społeczeństwie nieustannej kontroli. Stare techniki dyscypliny, nadzorowania i karania zostały zastąpione pozornie wyzwolicielskimi, ultraszybkimi formami kontroli. Wśród instrumentów kontroli Deleuze wymienia: marketing, komputery zbierające dane, wahające się kursy walut.  W „Postscriptum o społeczeństwach kontroli” Deleuze pisał:

Zadziwiające, że wielu młodych ludzi żąda „motywacji”, domaga się szkoleń i permanentnego kształcenia. Muszą oni w końcu odkryć, czemu zostają w ten sposób podporządkowani, tak jak poprzednia generacja dokonała bolesnego odkrycia celów dyscypliny.

Jeśli nasza pozycja społeczna ma wynikać z zasług musimy stawać w nieustannym wyścigu, udowadniać własną przydatność, być egzaminowanym i kontrolowanym. Postrzegana jedynie pozytywnie ciągła gotowość do działania powoduje wypalenie, wyczerpanie, przygniecenie ciągłymi niepowodzeniami, depresję i zaburzenia osobowości typu bordeline. Koszty tego wyścigu szczurów opisuje Byung-Chul Han w książce „Zmęczone Społeczeństwo” (Müdigkeitsgesellschaft). Według Hana żyjemy dziś w społeczeństwie aktywności i możliwości (performance society). Han podkreśla, że w przypadku społeczeństwa dyscypliny nakazy pochodziły z zewnątrz, dziś jednostka świadomie postanawia wykorzystać się do wyczerpania, w nieskończoność odsuwając perspektywę odpoczynku i gloryfikując własne przepracowanie (zaległy urlop, praca po godzinach). Diagnozom naszego życia społecznego stawianym przez Delueza i Hana towarzyszy opisane przez Crary’ego fabrykowanie indywidualnych potrzeb w myśl konsumpcjonizmu.

Zadaniem każdego człowieka jest kształtowanie samego siebie, toteż wszyscy posłusznie wciąż wynajdujemy się na nowo i zarządzamy własnymi złożonymi tożsamościami. Jak zauważył Zygmunt Bauman, być może nie zdajemy sobie sprawy, że zarzucenie tej niekończącej się pracy w ogóle nie wchodzi w grę.

Jak odzyskać czas stracony na pośpiech?

Cierpimy na chroniczne niezadowolenie. Żyjemy w kulturze kompulsywnego pracoholizmu, która fetyszyzuje produktywność; ulegamy tyranii pojęcia „worklife balance” (które oznacza, że połowę czasu spędzamy na coś czego żałujemy z niepokojem oczekując drugiej połowy czasu, w którym będziemy mogli żyć). Idea wolnego czasu nie jest istotną częścią naszego człowieczeństwa, ale czymś co przysługuje uprzywilejowanym albo charakteryzuje leniwych. Zapominamy, że sen jest podstawą zdrowia a wolny czas jest źródłem dla oryginalnych i przełomach idei. To kreatywna zabawa jest źródłem dla wynalazków, innowacji i postępu.

σχολή (czyt. skhole, po łac. scola) dawne greckie słowo oznaczające odpoczynek całkowicie zmieniło swoje znaczenie. Czas wolny zmienił się w czas podporządkowany instytucji. W dzisiejszej kulturze przepracowania oryginalne znaczenie zostało całkowicie zatarte. Po co odpoczywać jeśli możemy zarabiać i wydawać, a nowoczesne technologie nam to doskonale umożliwiają? Jeśli mamy zrozumieć i doświadczać prawdziwego odpoczynku, musimy skonfrontować się ze sprzecznościami, które tworzy nasze nadmierne przywiązanie do wagi pracy. Musimy odzyskać czas stracony na pośpiech, wydajność i hiperaktywność. Musimy odzyskać przyjemność nauki, pracy i odpoczynku.

Bądźmy ludźmi i chodźmy spać.

——————————————

Jonahtan Crary, „24/7. Późny kapitalizm i koniec snu”, Karakter, Warszawa 2015

Jonahtan Crary, „24/7: Late Capitalism and the Ends of Sleep”; Verso, London and New York 2013

  • Pingback: Koniec snu? | szuflada nocnego grajka()

  • An

    nawet koń w kieracie kończył pracę o zmroku i miał czas na odpoczynek, My śpimy, bo musimy by mieć siłę do pracy. Sen jest złem koniecznym. Dobre jest mieć coraz więcej, coraz szybciej, więcej ,szybciej… aż na tej kupie dobra umrzemy…

  • Już normalnie, poza pingiem: Dzięki Ci za ten tekst. Zapadł w pamięć i siedzi. Posyłam dalej.
    Niestety, żeby pójść spać, trzeba się najpierw obudzić…

  • Pingback: Potęga mitu | Blowminder()