Potęga mitu: jak odnaleźć w życiu sens i spełnienie

campbell

Mu­simy poz­być się życia, ja­kie zap­la­nowa­liśmy, aby mieć życie, które na nas czeka.

Aby utrzymać siebie i rodzinę, większość z nas musi przez całe życie okropnie się męczyć, co zupełnie wykańcza. Zastanawiając się nad życiem człowieka współczesnego można dojść do wniosku, że jest to rzecz nad wyraz ponura. Kompulsywny pracoholizm, chroniczne niezadowolenie i często całkowicie szkodliwy dla zdrowia siedzący tryb życia to tylko kilka przykładów w jaki kulturowo wyraża się nasz pęd ku śmierci…

Świat pełen jest ludzi, którzy przestali przysłuchiwać się samym sobie, albo też słuchają swoich sąsiadów, żeby dowiedzieć się co powinni robić, jak powinni się zachowywać i dla jakiej wartości powinni żyć.

Rozpaczliwie jest położenie tych, którzy nie znają ani wewnętrznego wołania, ani zewnętrznej doktryny, to znaczy większości z nas w chwili obecnej, w tym labiryncie wewnątrz i na zewnątrz serca.

Jak odzyskać poczucie sensu i wartości? Amerykański religioznawca Joseph Campbell, na długo zanim wymogi produktywności sięgnęły granic naszej wytrzymałości zabierając przyjemność życia, z ogromną sympatią wyjaśniał przyczyny naszych egzystencjalnych rozterek. W dawnych mitach Campbell odnalazł mądrość, która wskazuje nam drogę do sensownego życia i realizacji ukrytych pragnień.

mitologia słowiańska

Oprócz funkcji psychologicznej, mit posiada funkcje organizowania i integrowania społeczności. W przypadku Polski, brak kontaktu z własną mitologią ma fatalne skutki społeczne. Maria Janion w pogardzie dla pogańskich korzeni upatruje odczuwanych przez wieki ułomności i poniżenia | Rys. Stanisław Szukalski, Przodkowie

Mit – zapomniany, duchowy przewodnik

Przyczyn naszego zagubienia w świecie Joseph Campbell szuka w morderstwie jakiego dokonaliśmy na własnej kulturze. Zabiliśmy mity, które organizowały nasze życia i teraz błądzimy bez sensu nie wiedząc co z sobą zrobić. Nie potrafimy żyć ani w zgodzie z sobą ani z naturą. Wydaje nam się, że mamy zbyt wiele możliwości albo nie mamy ich wcale. Idziemy przez życie powtarzając te same błędy. Zapominamy, że przed nami wędrówkę życia przeszły miliony. Nie musimy przedzierać się przez gąszcz sami. W świętych księgach, mitach i baśniach znajdują się wskazówki, które pokazują nam drogę do źródła wewnętrznej siły.

Pierwszą funkcją mitu było ukazanie wzorców zachowań i pouczenie w sprawach psychologicznych, dostarczenie samowiedzy, odpowiedzi na pytania: „kim jestem?” czy „jak odnaleźć samego siebie?”.

Mity tak jak najlepsi, duchowi przewodnicy dostarczają nam psychologicznych drogowskazów i pozwalają odnaleźć się w labiryncie życia. Główne motywy mitów są zawsze te same – to opowieści o bogach. Campbell interpretuje bóstwa jako personifikacje sił, które nami kierują albo jako systemy wartości funkcjonujące w naszym życiu. Bogowie to moce ciała i natury, metafory naszych możliwości. Ponieważ swoje mity ludzie traktują w kategoriach historycznych faktów, Campbell radzi, by czerpać również z bogactwa obcych kultur i religii. Czytając mity, zwracamy się do swojego wnętrza, uczymy się rozpoznawać własną życiową drogę i zyskujemy pewność, że wybór serca da nam poczucie sensu i spójności.

Opowieści o bohaterach

Zdaniem Campbella życie każdego z nas wpisuje się w mityczny schemat podróży bohatera. Mity uczą, że wędrówka to znacząca część naszych życiowych doświadczeń i że nie ma nagrody bez wyrzeczenia, bez zapłacenia ceny. Najmniej wygodną, ale kluczową częścią ludzkiego doświadczenia jest niepewność. Mity pokazują, że w podróży przez życie chodzi raczej o zadawanie pytań niż znajdowanie gotowych odpowiedzi. Na życiowych zakrętach z pomocą przychodzą wielkie religie. W świętych tekstach i opowieściach o bohaterach zawarta jest mądrość – spotka nas tylko taka przygoda, do której będziemy przygotowani.

Kiedy zapuszczasz się w jakąś zupełnie nową przygodę, odkrywasz nowe tereny – czy chodzi o przełom w technice czy nowy sposób bycia, w czym nie możesz oczekiwać pomocy – zawsze grozi ci niebezpieczeństwo nadmiernego entuzjazmu, zaniedbania i pewnych technicznych drobiazgów. No i padasz. Podążając ścieżką swojego pragnienia, entuzjazmu i emocji, trzymaj w cuglach swój umysł, nie daj mu się wciągnąć w nieszczęście.

Uwolnienie się od strachu i niepewności to zadanie na całe życie, dlatego tak ważne są wskazówki, które dają nam opowieści. Według Campbella mity pomagają nam także ustrzec się przed innym niebezpieczeństwem. Ogromne zagrożenie to życie wedle wymogów narzuconego systemu, służba u Pana Społecznej Powinności. Jak nie stać się Darthem Vaderem, który nie rozwinął własnego człowieczeństwa? Oto zadanie przed którym stawiają nas mity.

Vader jest robotem, biurokratą, kimś żyjącym nie w zgodzie z sobą, lecz z narzuconym systemem. To realne zagrożenie, przed którym stawia nas życie – czy system spłaszczy nas i odbierze nam człowieczeństwo? Jak ustalić swój stosunek do systemu, abyśmy nie musieli służyć mu wbrew sobie? Kiedy napór historii jest zbyt wielki, jedyne co możemy zrobić to żyć po ludzku w tym okresie dziejowym w jakim przyszło nam żyć. Jak? Przez trzymanie się własnych ideałów i odrzucanie bezosobowych roszczeń, jakie system codziennie nam stawia.

W kulminacyjnym momencie ostatniej walki Ben Kenobi mówi do Skywalkera: „Wyłącz swój komputer, wyłącz maszynę i zrób to sam, idź za tym co czujesz, zaufaj temu”. Czy będziesz człowiekiem mającym prawdziwe, ludzkie serce – bo właśnie stamtąd, z serca bierze się życie – czy też będziesz wykonywał tylko polecenia czegoś? Niech Moc będzie z Tobą – to moc energii życia, pole energetyczne wytwarzane przez wszystko co żyje. Ono nas otacza i wiąże galaktyki. Moc działa od wewnątrz.

Idź za tym, co daje ci błogość

Filozofię Campbella najlepiej oddaje myśl: „Idź za tym, co daje ci błogość” (Follow your bliss). Myśl, by w życiu kierować się zachwytem inspirowana jest filozofią indyjską. W sanskrycie istnieją trzy terminy zawierające idee bycia w kontakcie z sobą: sat, czit i ananda. Sat to byt, czit – świadomość, ananda – szczęśliwość lub zachwycenie.

Nie wiem, czy moja świadomość jest właściwa czy nie; nie wiem, czy to co wiem o moim bycie jest moim własnym bytem czy też nie. Wiem tylko co wprawia mnie w zachwycenie, a więc muszę się tego trzymać, a to z pewnością przyniesie mi świadomość i byt.

Podążając za tym co daje nam błogość wchodzimy na ścieżkę, która zawsze na nas czekała a życie, jakim chcieliśmy żyć staje się naszą codziennością. Jaki pożytek możemy mieć z życia, w którym nie robimy tego, czego naprawdę pragniemy? – Pyta Campbell i każe nam iść tam dokąd chcą nasze ciała i dusze.

Świat ma wartość tylko wtedy, gdy jest żywy. Świat bez ducha jest jałową pustynią. Chodzi o to, by wprowadzić w nie życie, a jedyny sposób, w jaki możesz to zrobić, to odszukać w sobie źródło własnego życia i czerpać z niego.

Musimy nauczyć się rozeznawać we własnym wnętrzu. Nikt nikt wie, gdzie znajduje się nasze szczęście. Trzeba je chwytać. Jedyna prawdziwa rzeczywistość tkwi w naszej tożsamości i jedności z wszelkim życiem. Jesteśmy tak mocno zaangażowani w robienie różnych rzeczy, w realizowaniu rozmaitych celów i wartości zewnętrznych, że zapominamy o tym, że wszystko sprowadza się do wartości wewnętrznej – do zachwycenia związanego z samym faktem bycia żywym.

Święta przestrzeń

Do rozpoznania własnego powołania potrzebne jest coś, co Campbell nazywa „świętą przestrzenią” – przestrzenią na niezakłóconą refleksję i nieprzerwaną kreatywną pracę. Ta święta przestrzeń nie jest niczym mistycznym, jest konkretnym miejscem, w którym odpoczywamy, by marzenia schowane pod codziennymi trudami mogły ujrzeć światło dzienne (Julia Cameron nazywa praktykę „świętej przestrzeni” – artystyczną randką z samym sobą). Ta święta przestrzeń może być dziennikiem, w którym pracujemy nad wszystkim tym, co w naszym życiu ważne. (O zaletach prowadzenia dziennika pisałam w poście „O pożytkach z pisania”). Według Campbella nasza święta przestrzeń to czas, w którym kontaktujemy się z naszymi prawdziwymi potrzebami.

Musisz mieć miejsce i codziennie jakąś określoną chwilę, w której mógłbyś zapomnieć, co dziś rano było w gazetach, kim są twoi przyjaciele, co komu jesteś winien i co inni ludzie są tobie winni. W tym miejscu możesz po prostu przeżywać i objawiać przed samym sobą to, czym  jesteś i czym mógłbyś być. To jest miejsce twórczego fermentu. Jeśli masz takie uświęcone miejsce, kiedyś coś się w nim wydarzy.

W „świętej przestrzeni” tak jak w mitach i opowieściach, czyli poprzez wewnętrzną podróż, odnajdujemy blask życia. Dziś, kiedy funkcje szamanów opowiadających mity przejęli artyści to w wielkich powieściach, muzyce i sztuce możemy doświadczyć łagodnego, płonącego spokojnym płomieniem zachwytu. A przeżywanie życia w zachwycie może przynieść wielką satysfakcję.

Powyższy w film to porcja zachwytu od włoskiego reżysera Stefana Tagliafierro.

—————————————————————————————————————————————————

joseph campbell

 

Opracowanie na podstawie: Joseph Campbell, „Potęga mitu”, wyd. Znak, Kraków 2013

„Potęga mitu” została wydana po śmierci Josepha Campbella i jest zapisem rozmów, które dziennikarz Bill Moyers przeprowadził z tym wybitnym amerykańskim religioznawcą i pisarzem. Campbell przedstawia w książce najważniejsze wnioski ze swojej wieloletniej pracy badacza mitów różnych kultur.

 

 

  • przewrotnie zupelnie przypomnialam sobie marksistowska (chyba:) mysl przewodnia, ze byt okresla swiadomosc.
    Co jest zaprzeczeniem istoty radosci z zycia.
    Ale niestety bardzo czesto takze dzis, w niby wolnym i demokratycznym swiecie, ta marksistowska (chyba:) prawda dziala. Kupuj i miej a bedziesz.

    Potega materializmu. Za cene – faktycznie – wchloniecia w prace popierajaca konsumpcjonizm zamiast pasji. I krzywych plecow, slabych miesni, i oczu schowanych za okularami.

    Bardzo ciekawy post. Pozwala zatrzymac sie, i pomyslec o swoim ‚bliss’:)

    • Oprócz filozofii marksistowskiej jest jeszcze indyjska, a ta mówi, że oprócz bytu i świadomości jest jeszcze zachwyt 🙂 Zawsze warto myśleć o swoim „bliss” – najlepiej w „świętej przestrzeni”, podczas lektury, medytacji, kontaktu ze sztuką, naturą i własnym wnętrzem. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Przeczytałam. Interesujący i ważny tekst, ale muszę mieć więcej czasu, aby napisać coś bardziej od siebie. Może uda mi się tu wrócić… Gratuluję. Pozdrawiam i zapraszam też na mój blog http://www.mozgojazda.wordpress.com

  • Podoba mi się „Musisz mieć miejsce i codziennie jakąś określoną chwilę, w której mógłbyś zapomnieć, co dziś rano było w gazetach, kim są twoi przyjaciele, co komu jesteś winien i co inni ludzie są tobie winni.”
    Pewnie są ludzie, którzy potrafią się znaleźć w taki, miejscu dzięki medytacji…

    • Pewnie, że są 🙂 Ogromnie zachęcam do prowadzenia dziennika (to też jest rodzaj medytacji 🙂 Regularne pisanie (np „porannych stron” opisanych przez Julię Cameron) jest jak kompas, który nakierowuje na własny, wewnętrzny głos, który ginie w codziennej bieżączce, wśród obowiązków i powinności. Rytuał codziennego pisania stał się dla mnie ukochanym nawykiem, świątynią, w której spotykam się z samą sobą, z prawdziwymi (a nie oficjalnymi) uczuciami, z tym, czego naprawdę chcę. Bardzo polecam 🙂