O kobiecości (i męskości) bez winy i wstydu

O kobiecej seksualności, potrzebie pojednania aspektów żeńskiego i męskiego oraz niesprawiedliwych stereotypach płciowych, które sięgają dawnych mitów i nie przestają powodować cierpienia kobiet (notatki z książki Wojciecha Eichelbergera)

„Kobieta bez winy i wstydu” to kultowa książka Wojciecha Eichelbergera, której pozytywny wpływ na życie kobiet (i tych mężczyzn, którzy byli wystarczająco otwarci, by ją przeczytać) można porównać do „Biegnącej z wilkami” Clarissy Pinkoli Estes. Obie te książki zajmują się interpretacją mitów kształtujących pojęcie kobiecości. O ile Estes analizuje archetyp Dzikiej Kobiety i przypomina baśnie, które mogą wzmocnić kobiety na ich życiowych ścieżkach, Eichelberger omawia negatywne aspekty najważniejszych archetypów leżących u podstaw patriarchalnej kultury.

Eichelberger dzieli się swoimi wątpliwościami i reinterpretuje dawne mity (odwołując się m.in. do Junga i Campbella): kwestionuje jednoznacznie negatywną rolę Ewy, rehabilituje postać Czarownicy, rozbija dualizm sprowadzający kobiecą seksualność do wymiaru albo Ladacznica albo Święta, zajmuje się także stereotypem Grzecznej Dziewczynki oraz idealizowanymi w naszej kulturze dziewictwem i macierzyństwem. Eichelberger uważa, że popularne mity są w swoich skutkach niesprawiedliwe i krzywdzące dla kobiet, służą podtrzymywaniu systemu dominacji i represji. Dlatego na nowo omawiając stare historie pomaga kobietom odzyskać należne im równoprawne miejsce.

„Wiele kobiet żyje w świadomym – a częściej nieświadomym – przeświadczeniu, że nie ma dla nich miejsca na tym świecie i że są czymś w rodzaju boskiej pomyłki. (…) Cierpienie w życiu większości kobiet bierze swój początek w bezkrytycznym przyjmowaniu i uznawaniu za prawdę mitów i stereotypów, którymi nasycona jest nasza kultura i religijność, nasze koncepcje pedagogiczne i obyczajowość”.

Ewa i Adam

Oprócz odpowiedzi na pytanie, skąd biorą się wina i wstyd, które towarzyszą tak wielu kobietom „Kobieta bez winy i wstydu” zawiera pozytywne przesłanie dotyczące konieczności zrozumienia i pojednania aspektów męskiego i żeńskiego.

Krzywdząca interpretacja mitu o Ewie i Adamie

Rajski mit jest pierwszym, który Eichelberger bierze na warsztat. Popularna interpretacja historii z Raju jest naiwna i mocno nieprzychylna kobiecie. Mówi się o pierworodnym grzechu uwiedzenia Adama przez Ewę, o wrobieniu Adama a więc nierównej winie, za którą oboje zostali równo ukarani wypędzeniem z rajskiego Ogrodu. Z powodu rajskiego mitu to kobiety (kusicielki) obarczane są odpowiedzialnością za seksualność mężczyzn, co widać w prawie i obyczajach. Stworzenie Adama na podobieństwo Boga to z kolei powód, dla którego przypisujemy Bogu męską płeć. Poza tym, że raczej urąga to boskości, jest manipulacją mającą uzasadniać męską dominację. I choć mężczyźni korzystają na złym wizerunku Ewy, niewiele osób zauważa, że rajski mit jest krzywdzący również dla nich.

„Adam okazuje się naiwnym półgłówkiem, który dał się namówić na coś, o czym nie miał pojęcia po czym miał o to pretensje. Do dziś dnia ma pretensje i żyje złudzeniami, że ktoś go sprowadził na złą drogę. W konsekwencji mężczyźni uzurpują sobie rolę Boga i w jego imieniu każą, poniżają, kontrolują i eksploatują kobiety. Mężczyzna jest często niedojrzały i nieszczęśliwy. Mimo to, jako pierworodny syn Boga, czuje się zwolniony z obowiązku pracy nad sobą, chętnie natomiast zabiera się za zmienianie świata i rządzenie, nie zauważając faktu, że nie jest nawet w stanie kontrolować własnej seksualności”.

O potrzebie harmonijnej i symetrycznej relacji męskiego i żeńskiego

Alternatywne wykładnie rajskiego mitu, które przypomina Eichelberger (etologa Konrada Lorenza oraz religioznawcy Josepha Cambella) podkreślają równowagę elementów żeńskiego i męskiego oraz konieczność polaryzacji płciowej. Jak zauważa Eichelberger, powstanie drugiej płci nie było wcale oczywiste, bo właściwie dlaczego Bóg nie miałby stworzyć drugiego Adama, skoro chodziło wyłącznie o zapewnienie mu towarzystwa?

Dla Lorenza odpowiedź jest prosta, bez dwóch płci nie byłoby powstania złożonych organizmów. A gdy pojawia się wymiana wyspecjalizowanych komórek rozrodczych czyli seks – nieśmiertelność znika. Uznanie podziału na kobiecość i męskość za sprawę Boga, zakłada również uznanie seksu za część jego planu – to prawda, która znika w popularnych interpretacjach.

Natomiast Campbell podkreśla równość aspektów żeńskiego i męskiego, ich harmonijną i symetryczną relację. Jeśli Ewa powstała z żebra Adama, ten musiał być najpierw istotą dwupłciową jednolicie nasyconą męskością i kobiecością. Polaryzacja płciowa spowodowała, że w Adamie zaczął dominować element męski a w Ewie żeński. Niestety interpretacja rajskiego mitu nie poszła w stronę równości ale winy.

A czy pierwszych rodziców można winić za zjedzenie owocu skoro byli tak niewinni? – pyta Eichelberger. Czy pozostając w jedności z Bogiem mogli w ogóle wiedzieć co to jest nieposłuszeństwo? Według Eichelbergera grzechem nie była samoświadomość, którą uzyskali ale to co postanowili z nią zrobić. Mianowicie, uznali ją za rzecz ludzką nie a boską. Od momentu Wypędzenia, Adam i Ewa stali się ludźmi skazanymi na szukanie transcendencji.

„Mężczyzna i kobieta poszukują się w życiu i spotykają po to, aby się od siebie wzajemnie uczyć. Mężczyzna spotyka kobietę po to, żeby uczyć się od niej kobiecości, a kobieta spotyka mężczyznę po to, aby uczyć się od niego męskości”.

masculine & feminine energies

„Każdą cechę przypisaną jednej płci można znaleźć u drugiej. Granice tego, co w nas kobiece i męskie są bardzo płynne”.

O czarownicach – konsekwencje męskiego sadyzmu

Równie silnym obciążeniem w psychice wielu kobiet jak dziedzictwo Kusicielki Ewy jest archestereotyp Czarownicy. Palenie czarownic, które trwało w szczytowym momencie około 150 lat (kara śmierci za czary obowiązywała przez ponad trzy wieki) do dziś wywiera wpływ na życie kobiet. Według autora w konsekwencji tych nieodległych zdarzeń kobiety wciąż odczuwają lęk hamujący ich dążenia do autonomii, wolności i szukania własnej prawdy. Wystarczy wybuch wojny albo zmiana prawa aby kobiety z partnerek znów stały się ofiarami męskich praw „naturalnych”.

W czasach palenia czarownic męskie lęki związane z kobietami nabrały charakteru religijnego a okrucieństwo zastało zalegalizowane. Palono kobiety, które nie pozostawały w trwałych, usankcjonowanych związkach – to ich tak bardzo bali się mężczyźni, że musieli zabijać. Życie seksualne wolnych kobiet było polem projekcji skrywanych potrzeb i fantazji świętoszkowatych mężczyzn i ich żon. Działał mechanizm wyparcia i przypisywania ofiarom tych części siebie, których nie potrafimy w sobie akceptować takich jak: słabość, nieobliczalność seksualna czy niepokorność wobec władzy. Dopóki te męskie lęki przed kobietami będą wypierane, kobiecy strach przed realizacją siebie pozostaje uzasadniony.

palenie czarownic

Wszystkie torturowane i zabijane kobiety były kozłami ofiarnymi. W pierwotnej formie, koniecznie niewinna ofiara miała wyprosić przebłaganie u Boga za grzechy swojej wspólnoty. „Wygląda na to, że Adam rozpaczliwie pragnąc oczyścić się przed Bogiem z grzechu i odzyskać jego przychylność, mordował z zimną krwią Ewę, swoją siostrę i żonę, krzycząc wniebogłosy, że to jej wina”.

Męski sadyzm i kobiecy masochizm jako przejaw patriarchalnej polaryzacji

Ten skrajny przykład męskiego sadyzmu w postaci palenia czarownic był możliwy ponieważ patriarchat mocno wartościuje cechy męskie i deprecjonuje cechy kobiece prowadząc do istotnych wypaczeń. W kulturze patriarchalnej właściwa kobietom potrzeba bycia otwartą zostaje wykorzystana, (uległość przybiera postać masochizmu) a męska stanowczość i potrzeba wyodrębnienia może przybierać postać sadyzmu. Zainicjowane przez mężczyzn szaleństwo palenia czarownic było wynikiem ich wewnętrznego konfliktu polegającego na wypieraniu kobiecego aspektu. Ten dawny konflikt dziś przybiera postać wojny płci.

Jeśli chcemy przestać wzajemnie się krzywdzić musimy do końca poznać w nas to co ludzkie, zarówno kobiece, jak i męskie. Chodzi o to, by kobiety i mężczyźni mogli zyskać wewnętrzną równowagę.

Afrodyta, Briton Riviere

Sposób w jaki mężczyźni traktują kobiety można porównać do sposobu, w jaki traktują Naturę. Wraz z pojawieniem się iluzji zapanowania nad przyrodą, kobietami zaczęto manipulować tak jak mechanizmami. | „Afrodyta”, Briton Riviere

Historia „Grzecznej Dziewczynki” – o odcinaniu się od własnego ciała i seksualności

Przed omówieniem stereotypów Świętej i Ladacznicy, Eichelberger wyjaśnia przyczyny, dla których kobiety mają problemy z seksualnością. Odwołując się do pracy terapeutycznej (zdecydowana większość klientów psychoterapii to kobiety) rysuje uśredniony portret kobiety, począwszy od jej narodzin. Jest to smutny obraz – kobieta pojawia się na świecie w psychologicznej sytuacji napięcia, od samego początku istnienia stara się dopasować do otoczenia, nie sprawiać sobą kłopotu, a jedynie zadowalać postawą najpierw rodziców a następnie innych. Jako dziewczynka jest wychowywana na osobę zalęknioną i zawstydzoną sobą. Jako kobieta przez całe życie będzie „Grzeczną Dziewczynką”, odciętą od swojego ciała i jego potrzeb. Doświadczenia opisywane przez Eichelbergera skutkują wieloma problemami: kobiety mają trudności w stawianiu własnych granic, ignorują własne potrzeby, boją się samodzielności, często są bezradne w przypadku przemocy (mają trudności w uwalnianiu się od złych związków).

„Ogrom upokorzeń, jakich kobiety doświadczają w swoim życiu, sprawia, że – po to, aby pozostać przy zdrowych zmysłach – muszą one odciąć się od swojego ciała, a tym samym od możliwości rzeczywistego doświadczania swojej duchowości. W ten sposób ciało kobiety, zamiast stać się naczyniem Boga, przestaje być czyjąkolwiek własnością. Należy do wszystkich i do nikogo”.

Dzieciństwo: walka o akceptację i odrzucenie własnego ciała

W historii, którą opowiada Eichelberger dziewczynka, która się rodzi miała być chłopcem. Jej matka własne rozczarowanie, nieświadomie przeistacza w niechęć do dziecka a trudne emocje przykrywa nadopiekuńczością. Już sam początek istnienia dziewczynki wiąże się ze staraniami, by zostać zaakceptowaną. Matka niechętnie zajmuje się zmienianiem pieluch, przekazując córce niechęć do krocza. Dziewczynka od maleńkości z całych sił napina pośladki, podbrzusze i ciało, by zadowolić matkę i jak najwcześniej zacząć korzystać z nocnika. Już na etapie wczesnego dzieciństwa odcina się od tej części ciała, która według matki sprawia jedynie kłopoty. Kłopoty sprawia także jedzenie. Matka krótko karmi córkę piersią, dziewczynka wyczuwa jej niechęć i powściągliwość w dawaniu, dlatego odmawia jedzenia. Uczy się, że nie zasługuje na realizację własnych potrzeb, w tym prawa do życia. Matka kierowana wyrzutami sumienia i złością zaczyna zmuszać dziewczynkę do jedzenia.

„Aby uniknąć gniewu mamy, dziewczynka zaciska gardło i przeponę. Po wielu latach odkryje, że nie potrafi głośno płakać i krzyczeć. Dopiero wiele lat później zrozumie niewypowiedziany, okrutny matczyny przekaz: „skoro już się urodziłaś, to przynajmniej nie sprawiaj żadnego kłopotu”. Szybko uczy się tego, jak godzinami zajmować się sobą gdzieś w kąciku. Mama bardzo ją chwali za to, że ma córeczkę tak grzeczną, że często w ogóle zapomina o jej istnieniu”.

Dojrzewanie i wkraczanie w dorosłość: odcięcie od własnej seksualności i poczucie winy

Okres szkolny to kolejny etap w życiu bohaterki, w którym ma nie sprawiać kłopotów. Dlatego dobrze się uczy i ma wzorowe zachowanie. Pierwszą miesiączkę przyjmuje z przerażeniem, ponieważ nie została przygotowana na zmiany związane z dojrzewaniem. Potencjalne święto kobiecości staje się czymś niepokojącym i zawstydzającym. Kiedy zmienia się jej ciało, w wychowanie włącza się ojciec zabraniając córce późnego wracania do domu. Dziewczyna zostaje obciążona odpowiedzialnością i winą za coś, czego faktycznie nie rozumie. Przeraża ją zainteresowanie chłopców i siła męskich spojrzeń. Czuję się jak księżniczka zamknięta w wieży a jedyne co pamięta z bajek, to że ma czekać na księcia.

„Dziewczynka jest traktowana jak ktoś, kto nie jest w stanie panować nad swoim zachowaniem i życiem. Dowiaduje się, że cały świat – a szczególnie chłopcy i mężczyźni – jest czymś bardzo groźnym. Przeżywa pokusę użycia odkrytej w sobie seksualności ale powstrzymuje ją wpojony przez rodziców lęk przed własnym ciałem. Wkracza w dorosłość i rzuca się w objęcia swojego pierwszego mężczyzny – swojej legitymacji na życie. Nie wie jeszcze i być może nigdy się nie dowie, że zawsze będą jej towarzyszyć uczucia lęku, wstydu i winy, a jej ciało nie będzie do niej należeć. Kiedyś odkryje, że gardzi swoim mężczyzną za to, że pokochał kogoś tak marnego i podejrzanego jak ona. Niedługo potem rodzi się kolejna mała dziewczynka”.

Podkowiński-Szał_uniesień-MNK

„Szał uniesień” Podkowińskiego Eichelberger czyta jako alegorię seksualnej natury kobiety. Z powodu wychowania kobiety nie mieszczą w sobie silnych energii związanych z agresywnością i seksualnością, boją się brać odpowiedzialność za własne potrzeby seksualne, są przez te energie porywane.

Święta, syrena i ladacznica – trzy sposoby radzenia sobie z odcięciem od własnego ciała

Poczucie braku kontroli nad własnym ciałem wpycha kobiety w fałszywy dylemat: mogą zanegować swoją seksualność (stereotyp Świętej) albo wejść w rolę rozpustnej Ladacznicy. W tym drugim przypadku kobiety używają ciała jak przedmiotu, dzięki któremu mogą się w życiu urządzić. Lęk przed potrzebami seksualnymi sprawia, że kobiety mogą wybrać też trzecią drogę „syren” i psychicznie odciąć się od dolnej części swoich ciał. Syreny przedstawiane z tarczą i mieczem to walczące kobiety, które realizują męski wzorzec dominacji. Kuszą mężczyzn ale w bliskim związku nie mają wiele do zaoferowania.

„Prawdziwe rozwiązanie polega na tym, aby kobieta mogła odzyskać swoje ciało, stać się podmiotem swojego życia i dzięki temu odzyskać własną tożsamość. Wówczas nie będzie potrzeby stawania się ani świętą, ani kurwą z rodzicielskiej klątwy. Pojawi się możliwość realizowania całego zanegowanego potencjału kobiecości”.

Brzuch kobiety i zamknięte serce mężczyzny – związek między seksualnością a świętością

Kobiety wychowywane do grzeczności, odcięte od własnej seksualności, mają problemy z głębokim oddychaniem i rozluźnieniem podbrzusza, co skutkuje trudnościami w osiągnięciu seksualnej satysfakcji i odczuwaniu radości bycia. Bardzo trudno jest im pomieścić w sobie siłę seksualnej energii, (zdarza się, że rzucają się w nią na ślepo, ale są od tej energii odłączone). Natomiast problem mężczyzny często polega na niemożności przeżycia seksu jako doświadczenia duchowego. Zamiast szacunku dla seksualności obie płcie mają lęk wymieszany ze wstydem i fascynacją. Powodem jest między innymi uważanie świętości w naszej kulturze za coś aseksualnego.

„Kobieta nie będzie w stanie osiągnąć duchowego urzeczywistnienia i uzyskać pełnego poczucia tożsamości, póki jej seksualność nie zostanie w pełni i godnie przez nią przeżyta, a także uszanowana przez jej otoczenie. W kulturach wolnych od stereotypu kobiety grzesznej uważało się, że jej seksualność jest tożsama z jej duchowością. Kobieta ma więcej energii w brzuchu i jej naturalnym, dominującym ośrodkiem przeżywania, także w wymiarze duchowym jest brzuch. Niestety kobiety mają z reguły otwarte serce i zablokowany brzuch (serce nie podłączone do brzucha to egzaltacja, dobre chęci i cierpiętnictwo seksualne). Mężczyzna odwrotnie. Nadzieja i ratunek dla duchowości mężczyzny leży bardziej w otwarciu serca. Jeśli mężczyźni nie podejmą tego trudu, trudno im będzie zrozumieć i zaakceptować autentyczną duchowość kobiety i prędzej czy później będziemy mieli kolejne polowanie na czarownice. Niestety, trudniej jest otworzyć serce niż brzuch, a seks nie podłączony do serca jest doświadczeniem fizjologicznym, pozbawionym uczuć i głębi”.

taniec brzucha hara

W różnych językach i kulturach centralne miejsce ciała czyli brzuch wyraża moc, pasję i kreatywność. Na zachodzie najczęściej używane jest japońskie słowo HARA, jest to miejsce, które łączy dwie czakry (podstawy i podbrzusza) – źródło witalnych energii psychicznych.

Przedpatriarchalna Bogini – Dziewica – Matka i rytuał „hieros gamos”

Związek między seksualnością a świętością dobrze widać na przykładzie przedpatriarchalnego rozumienia dziewictwa. Jego współczesne pojmowanie zakłada nieobecność duchowego pierwiastka. W czasach, kiedy dominowały bóstwa kobiece, boginie symbolizowane przez księżyc (wyrażający moc płodności, kreowania nowego życia i niszczenia starego), nosiły jednocześnie przydomki Dziewic i Matek. Słowo „dziewica” oznaczało wtedy niezależną kobietę, która nie potrzebowała mężczyzny.

O status Dziewicy można się było ubiegać przechodząc specjalny rytuał „hieros gamos” czyli rytuał „świętego małżeństwa” (Eichelberger powołuje się tu na Esther Harding). Obrzęd wynoszący kobiecą seksualność na ołtarze polegał na oddaniu się obcemu mężczyźnie w świątyni Bogini. Dzieci narodzone z takich związków cieszyły się wielkim poważaniem. Podczas „świętego małżeństwa” kobiety i mężczyźni odkrywali świętość ich wzajemnego spotkania, świętość ludzkiego ciała i duchowy wymiar seksualności.

Buddha Shakti - dwoisty Budda

Dwoisty Budda to postać Buddy-mężczyzny i kobiety-Buddy połączonych w akcie seksualnym. Buddyzm tybetański zaleca medytację nad tą figurą (należy identyfikować się zarówno z żeńskim jak i męskim aspektem Buddy, co może pomóc w zrozumieniu tajemnicy spotkania mężczyzny i kobiety).

Dająca życie i śmierć Bogini – Matka

Jednym z ważniejszych aspektów pradawnych Bogiń, który podkreśla Eichelberger, była nie tylko moc dawania życia, ale również jego odbierania. Bogini-Matka była przeciwieństwem znanego nam dzisiaj surowego Boga-Ojca. Każdy czuł się przy niej dobrze, wszystkich akceptowała i obdarzała miłością, troszczyła się o życie jako całość, dbała o równowagę, dlatego odpowiadała również za śmierć. Współcześnie idealizujemy Boga nie chcąc łączyć go ze śmiercią, którą widzimy pod postacią kostuchy. Matkę również idealizujemy jako zainteresowaną wyłącznie podtrzymywaniem życia.

Bóg Ojciec

Stereotyp Boga jest identyczny ze stereotypem Ojca, łączy je: górowanie, karanie i dystans. W wielu religiach aspekt ojcowski Boga jest równoważony przez współobecność kobiecego aspektu. | Obraz Fra Bartolomeo przedstawia Boga Ojca i święte Marię i Magdalenę.

Nasza kultura neguje destrukcyjny aspekt kobiecości (siłę niszczenia), co przeradza się u kobiet w formy wewnętrznie wyniszczające. Natomiast wiele niechrześcijańskich religii docenia niebezpieczny aspekt kobiety, co widać na przykładzie bogini Kali, przez Hindusów nazywanej Matką. Nasza Matka jest dobra, ciepła, słodka ale bezradna, może jedynie wypraszać łaski u Boga-Ojca. Mężczyzna musi ją łaskawie zapłodnić, jest podporządkowana w stylu: „przepraszam, że żyje”.

„Jeśli chcemy, aby ustała wewnętrzna i zewnętrzna wojna płci, jeśli chcemy stworzyć szansę na harmonię i spokój, to powinniśmy kobiecie-matce przywrócić należną jej rangę. Pojmować ją jako immanentny i równoprawny przejaw boskości i otaczać szacunkiem”.

bogini Kali - dla Hindusów Matka

Mimo kultu, cześć dla Kali nie przekłada się na szacunek do kobiet, których sytuacja w Indiach jest katastrofalna.

Aborcja a odpowiedzialność za życie

Dominująca pozycja kobiecego bóstwa została zakwestionowana, kiedy odkryto rolę mężczyzny w zapłodnieniu. Wcześniej za naturalne uważano dzieworództwo a seks był jedynie przyjemnością. Do dziś mężczyznom trudno jest wziąć odpowiedzialność za zapłodnienie a odpowiedzialność za zapobieganie ciąży to nadal wyłącznie sprawa kobiet. W naszej kulturze to mężczyzna jest dawcą życia, co widać w dyskusjach około aborcyjnych. Kobiety są w nich podejrzewane o najgorsze; mężczyźni muszą bronić życia przed zapędami kobiet, które chcą zabijać własne dzieci.

„Odpowiedzialność kobiet za życie sprowadza się do rodzenia ile się da, bez szemrania i oglądania się na okoliczności (…). Ileż męskiej pychy, agresji i okrucieństwa kryje się za próbami stanowienia prawa zmuszającego kobietę do rodzenia dzieci, także tych poczętych w wyniku przemocy czy kazirodztwa. Przecież to dla człowieka skrajne upokorzenie – nie móc decydować o własnym ciele i o własnych losach. Jaki mężczyzna zniósłby sytuację, w której odebrano by mu prawo do własnego ciała i pod groźbą kary zmuszano by go, na przykład, do dzielenia się swoimi organami wewnętrznymi dla ratowania życia innym?”

Mithuna

W tantryźmie Mithuna oznacza stosunek seksualny jako praktykę religijną. Setki takich przedstawień pokrywają indyjskie świątynie.

Dojrzałość emocjonalna i seksualna zadaniem dla kobiet i mężczyzn

W wewnętrznym wymiarze brak równowagi między elementami żeńskim i męskim dotyczy każdego z nas. W wymiarze zewnętrznym przybiera postać konfrontacji i walki płci. Matki nie przekazują córkom pozytywnego obrazu kobiecości, kobiety nie doświadczają kobiecej solidarności, mężczyźni panoszą się, wywyższają i podporządkowują sobie kobiety. Stajemy się przeciwnikami samych siebie z powodu emocjonalnej niedojrzałości, której istotą jest niezdolność zasymilowania własnej seksualności. Nie zasługujemy, aby spędzać życie w lęku przed sobą. Aby mężczyźni nie stali się dla kobiet ani wrogami ani wybawicielami (od których łatwo się uzależnić) kobiety wspólnie muszą poszukiwać i odkrywać archetyp kobiecości. Mężczyźni muszą wziąć odpowiedzialność za powoływanie dzieci na świat, muszą zaprzestać przemocy i zapewnić kobietom bezpieczną przyszłość.

„Jeśli nam się nie uda naszej cielesności, zmysłowości i seksualności wydobyć z obarczonej grzechem, winą i nieczystością przestrzeni naszych serc i umysłów, to nie będziemy w stanie poradzić sobie ze swoją duchowością. Nasza duchowość pozostanie co najwyżej egzaltowaną deklaracją. Egzaltacja i fundamentalizm są ceną, którą płacimy za oderwanie duchowości od źródła naszej życiowej energii, a więc także od cielesności i seksualności. Jeśli tego nie pojmiemy i nie przetworzymy w mądrą, głęboką edukację i kulturę seksualną, to nie zdołamy uwolnić się od demonów aborcji, pornografii, dewiacji i przemocy seksualnej. Musimy więc nauczyć się mieścić je w sobie, przeżywać w pełni i zintegrować z całym naszym ludzkim doświadczeniem. Czyli podjąć pracę nad sobą opartą na założeniu, że prawdziwa natura człowieka jest dobra, że niczego jej nie brakuje i niczego nie ma w nadmiarze. To z fałszywego przekonania, że w naszym wnętrzu tkwi coś, przed czym musimy się bronić i pozbywać się tego, bierze się całe zło. Tworzymy iluzję zła, z którym następnie podejmujemy szlachetną walkę. Po drodze, niestety, już naprawdę czynimy wiele złego. Wtedy nasza iluzja się materializuje, a nasza paranoja potwierdza.”

eichelberger, kobieta bez winy i wstydu

 

Cytaty i opracowanie na podstawie: Wojciech Eichelberger „Kobieta bez winy i wstydu”, Warszawa 2015.

To książka napisana z miłości do kobiet, nominowana do literackiej Nagrody Nike. Pierwsze wydanie miało miejsce w 1997 r.

  • Edyta

    Kasiu,

    to jest absolutnie cudowna notka, co akapit robiąca mi ‚bummm!’ (mniej subtelna wersja zakliknięcia) w głowie, a Twój blog to jedna z najulubieńszych pozycji w moim RSSie. Absolutnie nie przestawaj go pisać, proszę ;))

    ściskam bardzo!
    Edyta 🙂

  • Wow. Słyszałam o tej książce, ale teraz to już absolutnie muszę ją przeczytać.