Chciwi idioci prowadzą nas ku zagładzie – recenzja „Nie patrz w górę”

nie patrz w górę

„Nie patrz w górę” to karykatura, która mówi bardzo wprost, co jest nie tak z biznesem, polityką i mediami. Z trudem oglądało mi się film, o tym, że chciwi idioci prowadzą nas ku zagładzie. Tak dosłowny przekaz nie jest wstanie zbudować dobrego kina. Niemniej to ważny film. Kluczowy jest jego przekaz a jest nim ignorowanie zagrożenia dla katastrofy klimatycznej. 

Tak, jak w filmie nie możemy powstrzymać zagrożenia zniszczenia planety przez nadlatującą kometę (to istota fabuły), tak w rzeczywistości nie potrafimy powstrzymać klimatycznej katastrofy. Gruba metafora, która jest trzonem filmu jest według mnie jego najsłabszym elementem.

„Nie patrz w górę” może utrwalać obraz katastrofy klimatycznej jako apokaliptycznego zagrożenia z zewnątrz, z którym nic nie da się zrobić. I to niepodoba mi się bardzo


Zamiast ciągłego zajmowania się ludźmi, pokazywania jacy jesteśmy głupi, źli i dowcipni, szukania winnych chciałabym zmiany całego podejścia na posthumanistyczne. Kryzys klimatyczny jest kryzysem relacji. Potrzebujemy odbudować zniszczoną więź z przyrodą i wzajemnie między sobą. Potrzebujemy alternatyw. Ten film, jedyne co robi, to krytykuje polityków, media i biznes. Chcę więcej. 

Przede wszystkim chcę, by ludzie wiedzieli, że katastrofa klimatyczna nie jest potworem, który atakuje nas z kosmosu i z którym nic nie da się zrobić. Katastrofa klimatyczna to nie zagrożenie, które przychodzi z zewnątrz, ale za które odpowiada człowiek. To szereg wielu, bardzo konkretnych problemów do rozwiązania, tu na Ziemi. Uproszczenie w filmie jest więc ogromne.

Jeśli naukowcy czy ekolodzy, tak jak w filmie będą krzyczeć, że “wszyscy umrzemy” – mogą co najwyżej stać się memem. To jest ogromny problem, jak informować o katastrofie klimatycznej bez uproszczeń i przesady, w sposób rzetelny i emocjonalnie angażujący. „Nie patrz w górę” poległ w tej materii.  

Natomiast film dobrze wyjaśnia dlaczego ignorujemy kwestie zagrożenia klimatycznego. Ale czy ta diagnoza jest odkrywcza i posuwa nas naprzód? NIE. Wiemy, że zatrzymanie katastrofy klimatycznej jest możliwe, ale “nieopłacalne”. Biznes chce nadal zarabiać miliardy kosztem niszczenia przyrody i klimatu. Politycy temu przyklaskują, bo są przez ten biznes sponsorowani. Rządzą nami osoby niekompetnetne, trzymające się władzy, które w nosie mają interes przyszłych pokoleń. W tym czasie media serwują nam odmóżdżającą papkę. Naukowców prawie nikt nie słucha.  Media społecznościowe pokazują nam dostatni świat, w którym nie ma problemów. Te wątki są pokazane w filmie tak mocno, że aż bolą. Rozwiązań brak. Tylko, czy my naprawdę tego nie wiemy?

Potrzebujemy radykalnej zmiany wartości

Chciałabym zobaczyć mapę dojścia do świata bezpiecznego, gdzie uwzględniony jest interes przyszłych pokoleń i gdzie szanuje się życie. Za możliwość przejrzenia się w krzywym zwierciadle – dziękuję. Chcę iść dalej. Nie chcę być prowadzona w stronę katastrofy klimatyczną przez bandę nieodpowiedzialnych i chciwych idiotów

Co ważne, i czego film nie pokazuje – ludzie w większości (co to pokazują badania opinii społecznej) mają świadomość zagrożeń dla klimatu. Potrzebujemy aktywnych polityków i polityczek, którzy słuchają świata nauki i rozumieją, że zmiana zaczyna się od systemu i to sami decydenci muszą przestać być bierni. Potrzebujemy odpowiedzialnego biznesu, mediów, które rzetelnie informują o wszystkich aspektach kryzysu klimatycznego oraz zaangażowanych obywateli i obywatelek do zielonej partycypacji społecznej oraz do wywierania presji na decydentów i polityczki.

Tego i Wam i sobie życzę. Śmiałych wizji i konkretnych map zamiast karykatur i konkretnych działań po latach zapóźnień. Odzyskania utraconego połączenie z sobą, innymi, i z naturą. Nadziei.

Podobał Ci się ten artykuł? Chcesz bym pisała częściej? Postaw mi kawę!